Podróże z książką

Z wielu odbytych podróży i pasji do słowa pisanego zrodził się pomysł na bloga. Podróże z książką to miejsce, w którym odnajdziecie zarówno wpisy o tematyce podróżniczej jak i recenzje książek.

Menu

  • Strona główna
  • O mnie

sierpnia 01, 2024

Jednodniowe wycieczki z Krakowa. 20 propozycji.

 Nie zliczę ile razy sama wpisywałam tę frazę w wyszukiwarkę. Dlatego postanowiłam napisać taki wpis. W końcu trochę tych bliższych i dalszych wycieczek już za nami. Koniecznie dajcie znać, czy podoba Wam się taka forma. 


1. Las Bronaczowa

Zacznijmy od czegoś nieoczywistego. Las wydaje się fajną propozycją na aktualne upały, a ten może nie jest taki znany. Dojazd z Krakowa zajmie Wam około 40 minut. W gps-a trzeba wpisać ul. Spacerową w Radziejowie. My za pierwszym razem wpisaliśmy Las Bronaczowa i wyprowadziło nas to w szczere pole W weekendy parking pod lasem może być oblężony. Zaparkowaliśmy pod miejscowym sklepem, ale też ledwo! Trasa nie ma żadnych trudności. Przez środek lasu biegnie droga podzielona na ruch pieszych i rowerów. Zrobiliśmy tam 8km i gdyby nie mróz, byłoby jeszcze więcej. Pamiętam, że w lesie były też wiaty, w których można usiąść i coś przekąsić. Więcej o tym spacerze jest tutaj.


2. Park miejski w Skawinie

A jak już jesteśmy w tamtych okolicach, warto podjechać do parku miejskiego w Skawinie. Park jest podzielony na dwie części. Jedna to duży plac zabaw i asfaltowe alejki. A druga część to łąką przedzielona stawami. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Większe dzieciaki na pewno się tu wybawią. To bardzo przyjemna trasa na spacer z psem. Nam udało się podglądać łabędzie, które tutaj pływały. Ponoć są one bardzo rozpoznawalne w tym parku. Mnie zdecydowanie bardziej podobała się ta bardziej dzika część parku. A po spacerze, koniecznie wpadnijcie na kawę do kawiarni Mood. No i ponoć są tu też spoko kebaby i zapiekanki. A tutaj relacja ze Skawiny.



3. Zarabie w Myślenicach

W Myślenicach byliśmy stosunkowo niedawno i bardzo nam się spodobało. Z Krakowa dotrzecie tam w mniej niż godzinkę. Dobra wiadomość jest taka, że można tu dojechać też busem z Dworca. My zaparkowaliśmy na darmowym parkingu przy ul. Zdrojowej. Kiedyś myślałam, że Zarabie to przede wszystkim plaża. Jednak to miejsce ma do zaoferowania o wiele więcej. Mamy tu sporo asfaltowych alejek w cieniu. Oprócz tego, jest duży drewniany plac zabaw, również w cieniu. Na trasie jest sporo restauracji, budek z jedzeniem. Mnie bardzo podobała się wisząca kładka i widok z niej. A jak już o widokach mowa, to Zarabie jest położone w pięknej lokalizacji. Z jednej strony Beskid Wyspowy, a z drugiej Raba. Można tutaj odpocząć na kocyku nad wodą, albo skorzystać z leżaków. Te były do dyspozycji przy restauracji Lato na Zarabiu. Atrakcji jest tutaj tyle, że spokojnie można spędzić tu cały dzień. Kliknij po więcej. 


4. Dobczyce

Kolejnym fajnym pomysłem na spędzenie wolnego dnia w okolicach Krakowa jest wycieczka do Dobczyc. Tu podobnie, dojazd zajmie nam niecałą godzinkę. I również można dojechać busem z Dworca. W Dobczycach do zwiedzania mamy zamek, skansen (to na jednym bilecie za 15 zł), ruiny starego miasta i zaporę. Wejście na zaporę jest darmowe,  jest otwarta od 11 do 21. Najnowszą atrakcją w Dobczycach jest promenada widokowa. Prowadzi nas ona od zamku, aż do baszty. Stamtąd podziwiamy Jezioro Dobczyckie. Jezioro jest największym zbiornikiem wody pitnej dla mieszkańców Małopolski. Nie można się tutaj kąpać, ani pływać łódkami. W związku z tym, jest tu zachowany taki naturalny klimat. Nie ma tu komercji, to lubię! Na kawę polecam Wam cukiernie Złoty Kłos. Przewodnik po Dobczycach czeka tu. 


5. Wieliczka

Spokojnie, nie będzie wcale o kopalni. Ostatni raz byłam tam w podstawówce, więc pewnie sporo się zmieniło. W Wieliczce byliśmy na tzw. Grabówkach. To stosunkowo niedaleko centrum. Wpisaliśmy w gps-a ul. Jedynaka i przed komisariatem policji skręciliśmy w lewo, nieco do góry. Nie ma tutaj takiego typowego parkingu, a jest polana. My sugerowaliśmy się innymi samochodami. Zostawiliśmy auto, minęliśmy szlaban i udaliśmy się na spacer. Jest tutaj park linowy, boisko do koszykówki, piłki nożnej, mały plac zabaw i oczywiście piękne stawy. Spotkaliśmy tutaj też sporo wędkarzy, a byliśmy wczesną wiosną. Stawy można obejść dookoła, ale z wózkiem będzie to trudne. Na trasie znajdziemy też kilka ławeczek, ale są one w różnym stanie. W Wieliczce polecam Wam sprawdzić również tężnie i rowerowe miasteczko. Do kopalni najpierw muszę sama wrócić. Więcej o naszej wycieczce, pisałam tu. 

6. Czarny Staw w Puszczy Niepołomickiej

W tym zestawieniu nie mogło zabraknąć ukochanych Niepołomic. Jeśli macie ochotę na długi spacer, to ta opcja sprawdzi się doskonale. My startowaliśmy z parkingu w Damienicach. To ok. 25 minut jazdy samochodem. Następnie do pokonania mieliśmy  3.5km spaceru asfaltową ścieżką w środku lasu. Szliśmy cały czas główną drogą, aż do Czarnego Stawu. Nad Stawem znajduje się kilka ławeczek. Ostatnio mieliśmy to szczęście, że byliśmy tam całkiem sami. Spacer w jedną stronę zajmie ok. 50 minut. Oczywiście Niepołomice to nie tylko Puszcza! Jest jeszcze zamek, błonia, piękny rynek, bulwary. Przewodnik po miasteczku tutaj. 


7. Skamieniałe Miasto w Ciężkowicach

Teraz pora na propozycję dla tych, którzy nie lubią nudy! Na spacerze coś musi się dziać. Takim osobom polecam wybrać się do Ciężkowic. Czeka nas dłuższa podróż, bo w jedną stronę to ok. 1,5h jazdy. Parking jest dość duży, ale w weekendy warto przyjechać tu wcześniej. Opłata za postój, to 5 zł za pierwszą godzinę, a 4 zł za każdą kolejną. Natomiast za wstęp trzeba zapłacić 7/5 zł. My spędziliśmy tam 3 godzinki. Co tutaj znajdziemy? To takie małe miasteczko zamienione w kamień. Każda formacja skalna ma swoją nazwę. Miniemy np. Czarownicę, Ratusz, Pieczarkę, Pianino itp. Koniecznie wybierzcie się też do Wąwozu Czarownic i sprawdźcie Wodospad Ciężkowicki. Po wizycie w tym miasteczku, możecie mieć apetyt na więcej takich miejsc. A trochę ich jest i w Polsce i na świecie. 😉 O tej wycieczce pisałam tutaj. Jak już będziecie w Ciężkowicach, to warto odwiedzić również Park Zdrojowy. Jakiś czas temu, otworzyli tu też ścieżkę w koronach drzew, ale ponoć szału nie ma. 


8. Platforma widokowa, czy Leśne molo?

A jeśli macie ochotę na taki spacer w koronach drzew, to wybierzcie się do Starego Sącza. Może nie jest to typowa ścieżka, ale jest klimatycznie i za darmo! Samochód najlepiej zostawić na rynku w Starym Sączu. Spacer na leśne molo zajmie około 20 minut. Trzeba odnaleźć ulicę Jagiellońską i trzymać się jej  się aż do mostka. Tuż za nim skręcić w lewo i tam już powinien być zobaczyć pierwszy drogowskaz. Czekał na  nas  teraz dość wymagający fragment, kiedy będziemy wchodzić do lasu. Na szczęście jest on krótki. W lesie jest też fajna trasa ekologiczna ze szklanymi kulami. W środku znajdują się poszczególne stadia rozwoju płazów. I tak dotarliśmy do celu. Molo ma trochę ponad 200 metrów długości, a na końcu znajduje się platforma widokowa. 

A skoro już przyjechaliśmy taki kawał, to warto podjechać gdzieś jeszcze. Proponuję Wam popularnego w tym rejonie Ślimaka. To platforma widokowa w oryginalnym kształcie. Dobra wiadomość jest taka, że można podjechać praktycznie pod samą kładkę. A widoki stamtąd nie są gorsze, niż z Leśnego Mola. A jeśli jeszcze Wam mało, zajrzyjcie tutaj. 


9. Zamek w Czchowie

W tym zestawieniu nie może zabraknąć czegoś dla zamkoholików. Dojazd do Czchowa zajmie godzinkę. Pierwsze wzmianki o zamku pochodzą z XIII wieku. Swego czasu była tutaj siedziba starostów, a później więzienie. Pod zamkiem jest darmowy parking i nieduży plac zabaw. Ruiny są odnowione, a dziedziniec zamkowy jest cały czas otwarty. Warto wdrapać się też na wieże widokową, ale jest to możliwe tylko od maja do września. Trzeba przyznać, że zamek został wybudowany w naprawdę pięknej lokalizacji. A i okolice mają sporo do zaoferowania. Kliknij po więcej. 


10. Dolina Sztoły w Bukownie 

No dobrze, pora zmienić trochę kierunek! Kilka słów o miejscu, do którego sama bym wróciła. Do Bukowna mamy nieco ponad godzinę. Podaję Wam tutaj współrzędne parkingu, na którym zostawiliśmy samochód: 50.2596,19.4579. Parking jest darmowy, ale nie za duży. Obraliśmy czerwony szlak i weszliśmy do lasu. Po chwili byliśmy już przy meandrach rzeki. I tak trochę przez las, trochę przez piach, dotarliśmy do sztucznego zalewu o nazwie Leśny Dwór. Było tam mega spokojnie i cicho. Na trasie spotkaliśmy dosłownie kilka osób, a byliśmy tam w wakacje. Obeszliśmy zbiornik dookoła i wróciliśmy tą samą ścieżką. Całość zajęła nam 2 godzinki. Więcej pisałam o tym miejscu tutaj. 


11. Pustynia Błędowska

Będąc w tych okolicach, nie można pominąć Pustyni Błędowskiej. Jest to dość popularny pomysł na wycieczkę poza Kraków, ale naprawdę warto być tam chociaż raz. Skąd w ogóle ten piasek tutaj? Ponoć diabeł upuścił w tym miejscu worek z piachem. Przeszkadzały mu odgłosy kopalni. Na Pustyni mamy sporo punktów widokowych. Najnowszy z nich, to Róża Wiatrów. Jest też najbardziej popularny. Dąbrówka ukazuje poligon wojskowy, a Czubatka to fajny punkt obserwacyjny. Pustynia jest świetnym pomysłem na spacer z pieskiem, albo na ciekawą sesję zdjęciową. 😀 W okolicach polecam jeszcze zajrzeć nad Staw Zielony i Czerwony w Kluczach. O Pustyni pisałam w jednym ze swoich pierwszych wpisów. 


12. Dolina Mnikowska

Czym byłby ten wpis bez słowa o podkrakowskich dolinkach? Jedną z moich ulubionych jest Dolina Mnikowska. Samochód zostawiliśmy w Mnikowie, przy pętli autobusowej. Jest tam sporo miejsca. Obraliśmy niebieski szlak i trzymaliśmy się go aż do naszego celu. Po drodze minęliśmy małe źródełko, czy kilka formacji wapiennych. I tak, spokojnym spacerkiem dotarliśmy do celu, czyli dużej polany. Punktem centralnym jest tu obraz Matki Boskiej Skalskiej. Komu mało, ten może spacerować dalej niebieskim szlakiem i wrócić zielonym. To już wyjdzie konkretny spacer. Swoją drogą, pasowałoby mi kiedyś napisać też coś więcej o innych dolinkach. O Mnikowskiej przeczytacie tu. Ta dolinka fajnie się sprawdzi na krótszy spacer. W końcu nie od razu trzeba zaczynać od maratonów. 

13. Jezioro Paprocany 

Postanowiłam przemycić też dla Was trzy miejscówki ze Śląska. Jedną z nich jest Jezioro Paprocany nad którym byłam już 3 razy! Lubię tam wracać. Tym razem czeka nas podróż do Tych. To trochę ponad godzina jazdy, ale czego się nie robi dla przyjemnego spaceru! Przy jeziorze jest duży i bezpłatny parking, ale w weekendy to miejsce jest oblegane. A za zaparkowanie w nieprawidłowym miejscu grozi nam mandat. Jeśli chcemy obejść zbiornik dookoła, to czeka nas 7km spaceru. Ścieżka jest asfaltowa, podzielona na ruch dla pieszych i rowerów. Spora część trasy jest w cieniu. Oprócz tego, mamy tutaj duży plac zabaw, rowerki wodne, restauracje. Znajdziemy tu również sporo drewnianych pomostów. Idealnych pod pamiątkowe zdjęcie. A co w okolicach? A tak się składa, że możecie o tym przeczytać.


14. Zabrze

 Zakładam, że Zabrze kojarzy Wam się maksymalnie z dwoma atrakcjami. Pierwszym jest stadion Górnika, a drugim kopalnia Guido. Okazuje się, że to miasto ma dużo więcej do zaoferowania. Sami byliśmy w szoku! Wiadomo, wybraliśmy się przede wszystkim do kopalni, ale zostaliśmy na dłużej. Do Zabrza dotarliśmy w jakieś 80 minut. Jeśli chodzi o wizytę w kopalni i sztolni, to warto zaplanować to wcześniej. Na miejscu może zabraknąć dla Was biletów. To bardzo popularne atrakcje na Śląsku. Na zwiedzanie trzeba przeznaczyć tak 1.5h. No chyba, że zasiedzicie się w podziemnym pubie. Bilety kosztują 65/50 zł. A co więcej w Zabrzu? No np. bardzo ładny ogród botaniczny z darmowym wstępem. A może kawa z widokiem na miasto? Odsyłam Was do swojego przewodnika po Zabrzu. 

15. Funzeum i Kolejkowo

No dobrze, a co jeśli najdzie nas ochota na wycieczkę, a pogoda nie dopisuje? Jeżeli podróżujecie z dziećmi, to tym bardziej mam coś dla Was. Wybierzcie się na wycieczkę do Gliwic. Konkretnie do Funzeum i Kolejkowa. Jednak przed wyjazdem, warto kupić bilety online. Mamy wtedy gwarancję, że wejdziemy. No i cena jest niższa. Funzeum to takie interaktywne muzeum koloru i światła. Są sale podzielone na kolory, można trochę poeksperymentować. No i porobić fajne zdjęcia. Ceny wahają się od 55 zł do 48 zł. Do Kolejkowa są trochę tańsze, bo za normalny trzeba zapłacić 43 zł, a ulgowy 35 zł. Kolejkowo to miniaturowy świat, pomniejszony o 25 razy. Zwiedzanie urozmaica poszukiwanie określonych miniatur. Trzeba znaleźć kowboja, 7 piesków, 5 gęsi itp. Dorośli bawili się przy tym lepiej, niż dzieci. O tym, co więcej w Gliwicach przeczytacie tutaj. 


16. Śnieżnica

Nie byłabym sobą, gdybym nie zaproponowała tutaj jakiejś wycieczki górskiej. Padło na Śnieżnicę. Startowaliśmy z Przełęczy Gruszowiec. To jakaś godzina jazdy z Krakowa. Zaparkowaliśmy przy Barze pod Cyckiem. Parking jest płatny, 10 zł. Płatność tylko gotówką. Na początku trzymaliśmy się szlaku niebieskiego z zielonym. Szliśmy szeroką asfaltową ścieżką wzdłuż domów. Potem weszliśmy do lasu i tu było delikatnie pod górkę. Po około 30 minutach szlaki się rozwidlają. Niebieski prowadzi na szczyt, a zielony do ośrodka rekolekcyjnego. Obraliśmy niebieski i po kamienistej ścieżce szliśmy do góry. Zanim zdążyliśmy się porządnie zmęczyć, to byliśmy na szczycie. Koniecznie sprawdźcie też Polanę Widokową. Było tam naprawdę pięknie. Cała relacja z wycieczki jest do przeczytania tu.


17. Wieża widokowa w Iwkowej

 Coś dla tych, którzy w górach szukają czegoś więcej! Szpilówka powstała stosunkowo niedawno, bo w 2019 roku. Co wyróżnia tę atrakcję? No przede wszystkim mnogość tras. Możemy dopasować ją do siebie. My zaparkowaliśmy na parkingu B2. Na szczyt spacerowaliśmy około 30 minut, więc jest to dość krótka górska wycieczka. Może w sam raz na początek naszej przygody z górami? Ścieżka pnie się do góry, ale zanim złapiemy zadyszkę, jesteśmy przy wieży. Widziałam stamtąd piękne zdjęcia o wschodzie słońca. Może ktoś się skusi? Relacja z tej wycieczki jest tu. 



18. Tenczyński Park Krajobrazowy

No to jeszcze coś dla tych, którzy lubią las i mieszkają na północy Krakowa. W te rejony można tak naprawdę wybrać się na cały dzień. Najpierw zatrzymać się w Zabierzowie nad Kamieniołomem, później zwiedzić zamek w Rudnie, pospacerować po parku i na końcu wpaść do Grubych Ryb. Przykładowa kolejność. Jeśli chodzi o park, to wystartowaliśmy z miejscowości Młynka. Zaparkowaliśmy samochód za skromną pętlą autobusową. Następnie drogą asfaltową, zeszliśmy na dół. Tutaj jest też większy parking i ławeczki. Trasa jest szutrowa i mamy do wyboru kilka wariantów. Możemy iść albo do zamku w Rudnie, albo nad Staw Wroński, albo po prostu przed siebie. Wybraliśmy tę trzecią opcję, bo trochę nas czas ograniczał. Dlatego coś czuję, że już niebawem tam wrócimy! Zamek w Rudnie jest odnowiony, więc warto sprawdzić i to miejsce. A obok znajduje się fajna zagroda ze zwierzątkami. Wasze pociechy będą zachwycone. O Tenczynku przeczytacie tutaj. 


19. Lanckorona

A może podróż do miasteczka, w którym czas się zatrzymał? Jest tu ładny rynek, kolorowe kamienice i ruiny zamku. Te pochodzą aż ze średniowiecza Nam zwiedzanie zamku zajęło ok. 45 minut, nie ma tutaj żadnych opłat. Na trasie sporo kamieni, więc wózek odpada. W Lanckoronie bardzo podobały mi się też kolorowe kamieniczki i taka rodzinna atmosfera na rynku. Możemy tu kupić jakieś pamiątkowe rękodzieła. I to też oczywiście uczyniłam. 😀 Relacja z wycieczki jest w tym miejscu. 


20. Brama w Gorce

No, a na koniec miejsce, o którym jeszcze nie pisałam na blogu. A powinnam, bo ta wycieczka była jakoś w październiku. Brama w Gorce to całkiem nowa atrakcja w okolicach Nowego Targu. Bilety do tanich nie należą, ale uważam że warto. Bilet normalny kosztuje 65 zł, a ulgowy 50 zł. Do tego trzeba doliczyć jeszcze opłatę za parking, 20 zł. I stamtąd czekał nas spacer do Bramy, jakieś 10-15 minut. Na zwiedzanie warto przeznaczyć minimum 2 godziny, ale tak naprawdę można spędzić tu pół dnia. Oprócz długich ścieżek w koronach drzew, mamy tu wiele innych atrakcji. Jest ciekawy pawilon edukacyjny o zwierzętach leśnych. Dzięki zagadkom multimedialnym, trzeba rozpoznać ślady, czy odgłosy. To fajna zabawa dla dużych i małych. Oprócz tego, jest duży, drewniany plac zabaw. Jest też restauracja i kawiarnia. Wszystko na wysokim poziomie. Dosłownie i w przenośni. To przyjemne miejsce na wycieczkę. Spodoba się nawet tym, którzy nie przepadają za górami. Serio. 

Uf! Trochę się namęczyłam przy pisaniu. Mam nadzieję, że miejscówki przypadną Wam do gustu. Dajcie znać, czy podoba Wam się taka forma wpisów. No i gdzie jeszcze można pojechać z Krakowa? 







Read more »
o sierpnia 01, 2024 2
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

lipca 26, 2024

Przewodnik po Dobczycach

 Dziś przychodzę do Was z kolejną propozycją rodzinnej wycieczki poza Kraków. Tym razem pojechaliśmy do Dobczyc. Byliśmy tam już kilka razy, dlatego przygotowałam dla Was mini przewodnik po tym miasteczku. Zapraszam do lektury. 



1. Dojazd

Jeśli chodzi o dojazd do Dobczyc, to zajmie nam on mniej więcej 40 minut. Można tu dotrzeć też publicznymi środkami transportu. Podobnie, jak do Myślenic, o których pisałam tu. W mieście polecam zaparkować przy ul. Podgórskiej albo Budowlanych. Generalnie raczej nie ma problemu z miejscem. Byliśmy tam już kilka razy, czasem tylko przejazdem i zawsze coś się znalazło. 


2. Co zwiedzić?

Dobczyce mają naprawdę sporo do zaoferowania. To małe miasteczko położone w dolinie rzeki Raby. Jego początki datuje się już na czasy średniowieczne, ale do tego jeszcze wrócimy. Nie ma tutaj typowego rynku, a jest długa ulica w centrum miasta. 

  • Zamek
Zacznijmy od miejsca, od którego ja sama zaczęłam zwiedzanie miasta. A mianowicie od zamku! Pierwsze wzmianki o nim pochodzą już z XII wieku. Za panowania Kazimierza Wielkiego był silną twierdzą obronną. Został  częściowo zniszczony w czasie Potopu Szwedzkiego, ale aż do XIX wieku był zamieszkiwany. Dziś w zrekonstruowanej części znajdziemy wystawę poświęconą dziejom miasta, ale nie tylko! Jest tu kaplica, sala tortur i piękny taras. To najbardziej utkwiło mi w pamięci. Zamek można zwiedzać codziennie z wyjątkiem poniedziałku, w godzinach 10-18 w sezonie. Bilety wstępu kosztują 15/12 zł. Zwiedzanie zajmie Wam niecałą godzinkę.


  • Skansen Drewnianego Budownictwa Ludowego
W ramach biletu na zamek, możemy zwiedzić też skansen. I przyznam, że ta atrakcja zapadła mi w pamięci. Jest tutaj kurnik, stary spichlerz czy budynek dawnej karczmy. Efekty dźwiękowe sprawiają, że można cofnąć się w czasie. Najbardziej zaciekawiły mnie ludowe obrzędy związane z pogrzebem.  Skansen zwiedzałam 5 lat temu, a dalej pamiętam te ciekawostki! Musicie sprawdzić to miejsce. Skansen nie jest duży, jego zwiedzanie zajmie Wam pewnie jakoś 20-30 minut, ale warto!


  • Promenada Widokowa
Jak już jesteśmy przy zamku, warto wdrapać się na Wzgórze Starego Miasta. Stamtąd rozciąga się chyba najładniejszy widok na jezioro, zaporę i zamek. Mamy tutaj też do sprawdzenia najnowszą atrakcję w mieście, czyli promenadę widokową. Prowadzi nas ona od zamku aż do ruin murów. Jest tu asfaltowa ścieżka, więc to fajna opcja na spacer z wózkiem. Po drodze mamy też kilka ławeczek. Jedynym minusem tej atrakcji są barierki.  Mają zapewnić bezpieczeństwo, ale ich wygląd pozostawia według mnie wiele do życzenia. No, ale widok na jezioro niweluje wszystkie mankamenty. Sami zobaczcie. 


  • Baszta i mury obronne
Tak, jak Wam wcześniej pisałam, zamek ucierpiał w czasie Potopu Szwedzkiego. Baszta i fragmenty murów to rekonstrukcja. Mury liczyły kiedyś 700 metrów długości i były grube na 1.5m. Na baszcie działa punkt widokowy, więc warto zerknąć na miasto z innej perspektywy. My ze względu na wózek tym razem odpuściliśmy. Po drodze miniemy też zabytkowy kościół św. Jana Chrzciciela. W środku jest aż 5 ołtarzy. Nieopodal znajduje się też lipa Marysieńka, która ma upamiętniać zwycięstwo Jana III Sobieskiego w bitwie pod Wiedniem. 


  • Zapora i Jezioro Dobczyckie
Najlepsze na końcu! Przynajmniej z mojej perspektywy. Jeśli chodzi o zaporę, to mieliśmy mały problem z wejściem, ale finalnie się udało. Zaparkowaliśmy na ul. Budowlańców i stamtąd spacer na koronę zapory potrwał jakieś 20 minut. Szliśmy szeroką asfaltową ścieżką, pod koniec było delikatnie pod górkę. Mateusz trochę się zmęczył pchając wózek. 😀 Zapora jest otwarta codziennie od 11 do 21. Wstęp jest darmowy. Jeśli chodzi o jezioro, to jest to największy zbiornik wody pitnej dla mieszkańców Małopolski. W związku z tym, nie wolno się tutaj kąpać, czy pływać łódkami. To ma swoje plusy. Mało tutaj komercji, a jedynie natura sama w sobie. To lubię! 


No dobrze, na koniec podrzucam Wam jeszcze miejsce na kawkę. Polecamy cukiernie Złoty Kłos. Często wracamy do tego miejsca. Ostatnio za dwie kawki, dwie podwójne porcje lodów i wodę zapłaciliśmy 42 zł. 



Byliście już w Dobczycach? A może to jeszcze przed Wami? 


Read more »
o lipca 26, 2024 0
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

lipca 14, 2024

Książki w czerwcu

Czerwiec minął nawet nie wiem kiedy. W tym miesiącu królowała jedna autorka. Od jednej historii wręcz nie mogłam się oderwać. Do tego stopnia, że książkę pochłonęłam w ciągu jednego dnia. Zapraszam do lektury, a później na zakupy. 😉



1. Rok zaćmienia

Przyznam, że jak przeczytałam opis tej książki, to niezbyt mnie on zachęcił. Dlatego trochę zwlekałam z lekturą, a nie było wcale tak źle. Nie przeszkadzało mi, że nie czytałam pierwszej części powieści o Czarnym Mieście. Na Śląsk przyjeżdża John Fox. Reprezentuje kancelarie prawniczą w Chicago i szuka Jana Bednarskiego, który otrzymał wysoki spadek. Na początku poszukiwania idą mozolnie. W końcu podpytując mieszkańców, udaje mu się znaleźć jakiś trop. A ten prowadzi właśnie do Czarnego Miasta. Lokalsi są zaciekawieni osobą prawnika i tajemniczym testamentem. Jednocześnie sami są pogrożeni w Roku Zaćmienia. Miasto ma w sobie jakąś tajemnicę, której prawnik na początku nie rozumie. Im dłużej trwa jego podróż, tym bardziej wsiąka w to dziwne społeczeństwo. Jest w tej historii element magiczny, który mnie zaciekawił. A to się rzadko zdarza, bo raczej stronię od takiej tematyki. Bardzo podobał mi się też motyw górniczy. To coś innego, niż moje ukochane kryminały, ale też warte polecenia. Może nie od razu kupiłam tę fabułę, ale chyba potrzebowałam trochę czasu, jak główny bohater.  Czy udało mu się odnaleźć spadkobiercę? Czy w ogóle wróci jeszcze z tej podróży? Sami sprawdźcie. Daję 7/10. 


2. Pomoc domowa

Millie rozpaczliwie szuka pracy. Niestety te poszukiwania są niezbyt skuteczne. Utrudnia to więzienna przeszłość dziewczyny. Nigdzie nie potrafi zaczepić się na dłużej. Idzie na kolejną rozmowę. Bogata rodzina Winchesterów szuka pomocy domowej. Obowiązki dziewczyny polegałyby na sprzątaniu, gotowaniu i opiece nad małą Cecylią. To oferta pracy z zakwaterowaniem. Dla Miliie to idealna opcja, bo jej mieszkaniem jest teraz stary samochód. Ku własnemu zaskoczeniu, dostaje tę posadę. Jednak bańka mydlana szybko pryska. Millie otrzymuje do dyspozycji mały pokoik na poddaszu, który jest zamykany od zewnątrz. Nina, jej pracodawczyni, zaczyna wręcz utrudniać jej pracę. Bałagani, wszczyna awantury, zmienia plany. Do tego Cecylia nie przepada za Millie. Jedyną osobą, która docenia starania dziewczyny jest Andrew, mąż Niny. Tutejszy ogrodnik próbuje ostrzec Millie przed tym domem. Dziewczyna przestaje się w nim czuć bezpiecznie. Podejrzewa Ninę o jakąś chorobę psychiczną. Prawda jest jednak dużo gorsza, niż domysły Millie. No naprawdę wciągnęła mnie ta historia. Mimo że, domyśliłam się jak mniej więcej potoczą się losy bohaterów. Sięgnęłam też po drugą część i obie Wam polecam. Dla mnie to takie 9/10. Styl autorki bardzo mnie przemawia. Dlatego na stosiku czeka jej nowa książka. 👀


3. Ukochane dziecko

Dostałam tę książkę w prezencie i nie od razu skojarzyłam tytuł. Dopiero, kiedy zaczęłam czytać coś mi zaświtało. Wcześniej oglądałam serial na podstawie tej historii na Netflixie. To trochę zepsuło mi całościowy obraz, bo znałam już zakończenie. Do szpitala trafia matka z dwójką dzieci. Kobieta jest nieprzytomna. Lekarzom ciężko ustalić tożsamość pacjentki. Jednak przypomina ona zaginioną przed laty dziewczynę. Do szpitala przyjeżdżają rodzice poszukiwanej Leny. Niestety pogrążona w śpiączce kobieta to nie Lena. I kiedy kolejny raz rodzice zostają pozbawieni złudnych nadziei, poznają małą Hannę. Dziewczynkę, która czeka aż jej mama wybudzi się ze śpiączki. Problem w tym, że Hanna jest bardzo podobna do poszukiwanej Leny. Wygląda jak jej młodsza kopia. Ani dziewczynka, ani chłopiec nie są przyzwyczajeni do ludzi. Do tej pory żyli według ściśle określonych reguł, z dala od cywilizacji. To bardzo utrudnia śledztwo. Czy Lena żyje? Gdzie jest ojciec dzieci? Kim jest kobieta w śpiączce? To tylko kilka z pytań, które pojawią się w czasie lektury. Pomysł na historię jest ciekawy, ale jest ona opowiedziana z kilku perspektyw. Wprowadza to niepotrzebny zamęt. W serialu nie podobała mi się narracja i tutaj jest podobnie.  7/10.


Podsumowanie napisane, można zabrać się za kolejne książki. Do napisania! 😊
Read more »
o lipca 14, 2024 0
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

lipca 02, 2024

Wycieczka na Zarabie w Myślenicach

Co prawda, dalsze podróże wciąż jeszcze muszą poczekać. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by odkrywać teraz te bliższe okolice. Dziś zapraszam na relację z naszej ostatniej wycieczki. Za cel obraliśmy Zarabie w Myślenicach.



1. Dojazd i parking

Trasa samochodem z Krakowa do Myślenic zajmie nam około 45 minut. Na Zarabie można dotrzeć też busem z Dworca Głównego. W tym wypadku mamy kilka opcji. Jest połączenie bezpośrednie, ale możemy wybrać autobus, który jedzie do Rabki, czy Zakopanego. Taka podróż oczywiście zajmie nam więcej czasu, ale dla niektórych może być sporym ułatwieniem. Z Estakady czeka nas jeszcze około 20-minutowy spacer. My zaparkowaliśmy na dużym i bezpłatnym parkingu przy ulicy Zdrojowej. 



2. Park Zarabie - atrakcje

Kiedyś myślałam, że Zarabie to przede wszystkim plaża. Jednak to miejsce ma do zaoferowania o wiele więcej! Po pierwsze, w parku jest sporo asfaltowych alejek. Idealnych na spacer z wózkiem, czyli w naszym wypadku mile widzianych.


 Po drugie, spora część terenu jest w cieniu. Można sobie usiąść na ławeczce i skryć przed palącym słońcem. Mali podróżniczy znajdą tu fajny plac zabaw i ścieżkę rowerową.


 Na trasie mamy kilka restauracji z dość przystępnymi cenami. Ja akurat wzięłam sobie kawę mrożoną, która kosztowała 16 zł. Oprócz tego, jest sporo budek z jedzeniem. Są gofry, lody, zapiekanki itp.


 Mnie bardzo podobała się też wisząca kładka i widok z niej. Zresztą sami spójrzcie. A jeśli już o widokach mowa, Zarabie jest położone u podnóża Beskidu Wyspowego. Z jednej strony mamy zatem Rabę, a z drugiej góry. No prawie jak na Chorwacji. 😛 


Do dyspozycji turystów są darmowe leżaki, które znajdują się właśnie w pobliżu restauracji Lato na Zarabiu. Naprawdę to miejsce wydaje się fajnym pomysłem na niedzielną wycieczkę. 


3. Co jeszcze w okolicy?

No przede wszystkim góry! Jeśli macie ochotę na górską wycieczkę, to możecie wybrać się na górę Chełm. Ja byłam tam raz i to dawno temu. Inną opcją jest też wyprawa na Kudłacze. My akurat wtedy wychodziliśmy z Poręby i nawet trochę na ten temat napisałam tutaj. A jeśli niekoniecznie macie ochotę na górską wycieczkę, a po prostu spacer, to polecam Bór na Czerwonem w Nowym Targu. Więcej informacji znajdziecie tu. No i na koniec jeszcze polecam moją ulubioną restaurację. Prawie zawsze po górskiej wycieczce jemy w Karczmie pod Dębem w Lubieniu. Uwielbiam to miejsce. Domowe obiadki i przystępne ceny. 


To kto się da namówić na taką wycieczkę? 👀
Read more »
o lipca 02, 2024 0
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

czerwca 13, 2024

Czytelnicze podsumowanie maja

W maju było już trochę lepiej pod względem książek. Na koncie mam 4 i wszystkie naprawdę dobre. Teraz nieco ciężej wygospodarować czas na lekturę. Dlatego często kosztem odpoczynku, albo snu, czytałam. A to chyba najlepsza rekomendacja. 😀



1. Manekiny

Tę książkę miałam już kiedyś w koszyku. Nie pamiętam czemu finalnie jej nie zamówiłam, ale była mi pisana. Bardzo się cieszę, że mogłam ją przeczytać w ramach współpracy z autorką. Przyznam szczerze, że miałam jednak pewne obawy. Już wyjaśniam dlaczego. Natalia i Adam to młode małżeństwo, które spotyka ogromna tragedia. W wyniku pożaru, tracą swojego dwuletniego synka. Każdego dnia, Natalia jest pogrążona w rozpaczy. O tragedii przypominają jej dodatkowo blizny po oparzeniach. Adam próbuje za wszelką cenę pomóc żonie, ale ta go odtrąca. Wpada na nietypowy i okrutny pomysł. Chce ukarać wszystkich, którzy przyczynili się w jakiś sposób do tej tragedii. Mało tego, zamierza w ten sposób zapewnić żonie rozrywkę. Równocześnie poznajemy inne małżeństwo, Monikę i Marka. Przez chorobliwy hazard, mężczyzna doprowadził rodzinę na skraj bankructwa. Aby podratować swoją sytuację finansową, para decyduje się wziąć  udział w tajemniczej grze. Do wygrania są ogromne pieniądze, ale trzeba przekroczyć naprawdę wiele granic, aby je zdobyć. A po tej grze już nic nie będzie takie samo. Z jednej strony bardzo wkręciłam się w fabułę i gdybym mogła, nie odkładałabym tej książki. Jednak zadania, które wykonywali Monika z Markiem były naprawdę okrutne. W trakcie lektury czytelnikowi nasuwa się refleksja, jak bardzo pieniądz może zawładnąć życiem. A temat utraconego dziecka, kiedy samemu stawia się pierwsze kroki w macierzyństwie, był dla mnie dużym wyzwaniem. Niemniej, to była naprawdę mocna książka i coś czuję, że to nie było moje ostatnie spotkanie z autorką. Polecam i Wam, choć jest to historia dla osób o mocnych nerwach. Daję 10/10! 


2. Toksyczne układy

Zastanawiałam się do jakiej historii wrócić. Mam sporo rozpoczętych serii, które mnie nie porwały, ale niektórzy bohaterowie czasem się o siebie upominają. Tak było z Olgą Balicką. No dobra, tutaj przyciąga mnie też Dolny Śląsk. Dla tych, którzy nie czytali poprzednich części, odsyłam do swojej recenzji. Olga wraca do pracy po urlopie macierzyńskim. Z jednej strony jest pełna obaw, jak pogodzi te dwie role. Z drugiej, brakowało jej pracy policjantki. Chciałaby też przyjrzeć się śledztwu w sprawie zabójstwa Barbary Muszyńskiej, która zginęła na jej klatce schodowej. Nie ma jednak za wiele czasu na analizę, bo czeka ją nowa sprawa. W mieście zostały odnalezione zwłoki kobiety. Była kierowniczką w firmie farmaceutycznej. W toku śledztwa, na jaw wychodzi kilka interesujących faktów. Po pierwsze, przez swoje metody pracy, narobiła sobie wielu wrogów. A po drugie, Barbara Muszyńska pracowała w tej samej firmie. Okazuje się, że te sprawy się łączą. Mało tego, w BigPharmie od niedawna pracuje również siostra Olgi, Estera. Czy grozi jej jakieś niebezpieczeństwo? Czy Olga rozwiąże tę zagadkę? Czym naprawdę zajmują się osoby pracujące dla BigPharmy? Wątek medyczny w tle bardzo mi się podobał. Książka byłaby dużo lepsza, gdyby autorka bardziej skupiała się na pracy policjantów, zbrodni etc., niż na ich życiu prywatnym. Kolejny raz, mam trochę przesyt osobistych problemów Olgi i Kornela. Także następna część za jakieś pół roku. Może. 😀 6/10


3. Gdzie śpiewają raki

Tyle razy słyszałam dobre opinie o tej książce i jest mi wstyd. Wstyd, że dopiero film mnie  zmotywował, żeby ją przeczytać. Po obejrzeniu, chciałam przeżyć tę historię jeszcze raz. Byłam też ciekawa różnic. No dobrze, a o co tyle hałasu? Kya mieszka na bagnach. Nie zna innego życia. Ojciec jest poranionym weteranem wojennym, który nadużywa alkoholu i przemocy. Matka cierpliwie to znosi, ale pewnego dnia odchodzi i nigdy nie wraca.  Rodzeństwo dziewczyny robi to samo. W końcu Kya zostaje sama z ojcem. Pewnie też by uciekła, ale jest za mała. Jednocześnie życie z tatą, zmuszą ją do szybkiego przejęcia roli gospodyni domowej. Robi zakupy, próbuje coś ugotować, posprzątać. Ma w sobie też dużo dziecięcej ciekawości i prosi ojca, by zabierał ją ze sobą na połów. W ten sposób rozkochuje się w swoich bagnach. Poznaje rośliny, zwierzęta. To jest jej świat. To opowieść o dojrzewaniu, pierwszej miłości, życiu w zgodzie z naturą. A jednocześnie była to droga przepełniona trudnymi momentami. Nikt się nie zainteresował brudnymi ubraniami, trudną sytuacją rodziną itp. Przez lata stygmatyzowana, zostaje  oskarżona o zabójstwo. Czy jest winna? Naprawdę warto przeczytać tę książkę, a później obejrzeć film. Kolejne 10/10!


4. Sensoryczne niemowlę

I na koniec coś nowego. Dwa słowa o książce, którą polecam  rodzicom. Wstęp poświęcony jest charakterystyce poszczególnych zmysłów. Płynnie przechodzimy do tematu zachowań, które mogą budzić niepokój u rodziców. Na co zwracać uwagę? Kiedy zgłosić się po pomoc? W książce znajdziemy również przykłady zabaw dla dzieci. Są one podzielone ze względu na wiek dzieci. Każda propozycja jest opisana w klarowny sposób, podkreślając które zmysły w ten sposób rozwijamy. Oprócz tego, autorki opowiadają też o konkretnych przypadkach zaburzonych dzieci i formach leczenia. Nie jestem typem intelektualistki, ale ta książka naprawdę mnie zaciekawiła. To taki gratis, więc zostawiam bez oceny. 
 


Read more »
o czerwca 13, 2024 2
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

maja 14, 2024

Podsumowanie marca

 W marcu sobie nie żałowałam. Wiedziałam, że później może być trochę mniej czasu na książki. Sięgnęłam po kilka pewniaków, ale nie tylko! Sprawdźmy, która okazała się najlepsza.


1. Przyjaciółka

Zacznijmy od tej, której najbardziej wyczekiwałam. Jeśli chodzi o książki Paris, to kupuję je w ciemno. Nie wszystkie są tak samo dobre. Jeszcze w sumie nie trafiłam na takiego idealnego pisarza. Myślę, że generalnie taki nie istnieje. Wróćmy jednak do Paris. Główna bohaterka, Laure, dowiaduje się o zdradzie męża. Jest załamana. Postanawia odciąć się od wszystkiego i wyjechać. Gdzie szuka ukojenia? U swojej najlepszej przyjaciółki. Iris i Gabriel przyjmują ją z otwartymi rękoma. Zapewniają, że może zostać tyle, ile potrzebuje. I tak mijają dni, tygodnie. Laure nie ma zamiaru wracać do domu. Jej małżeństwo jest już chyba przeszłością. Iris próbuje pogodzić zwaśnionych małżonków i  przy okazji pozbyć się swojego gościa. Sprawy wymykają się spod kontroli. Historia stopniowo się rozkręcała, aż w końcu Paris narzuciła konkretne tempo. Nieprzewidywalne zwroty akcji i w końcu rozwiązanie zagadki. Dla mnie jedna z lepszych jej książek. Daję 9/10. Mogłaby wydawać więcej, niż jedną książkę rocznie. 😁


2. Miłość mojego życia

Zastanawialiście się kiedyś, kto zajmuje się pisaniem nekrologów? Przyznam szczerze, że ja nigdy. A przecież ktoś to musi robić. W książce, którą otrzymałam w ramach współpracy, poznajemy małżeństwo - Emmę i Leo. Emma jest znanym biologiem, a Leo zajmuje się właśnie pisaniem nekrologów. Mają córeczkę Ruby, która jest ich całym światem. Wiodą spokojne życie. Do czasu, kiedy Emma zaczyna chorować. Okazuje się, że ma raka. Czy leczenie w tym wypadku będzie skuteczne? Tego nie sposób przewidzieć. Jak radzi sobie mąż? Zaczyna tworzyć nekrolog swojej żony. Z jednej strony brzmi to nietypowo. A z drugiej, to po prostu jego praca. W ten sposób próbuje oswoić się z diagnozą i ewentualną przyszłością. Przeszłość daje o sobie znać. Konkretnie przeszłość Emmy. Była zupełnie inna, niż ta którą zna z opowieści żony. Czy można żyć z kimś tyle lat i tkwić w jakiejś ułudzie? Okazuje się, że tak. Długo skrywane kłamstwa wychodzą na jaw. Czy można przetrwać taką próbę? Emma zamierza walczyć o swoje małżeństwo. Historia mnie naprawdę wciągnęła. Była właśnie trochę w klimacie Paris. Jakbym miała się do czegoś przyczepić, to jedynie do zakończenia. Ode mnie mocne 8/10. 


3. Paderborn

Dawno nie pisałam nic o książkach Mroza. A to dlatego, że ostatnio wydaje książki, których nie kupuję. Lubię serię o Chyłce i Burzy. Inne jakoś średnio do mnie przemawiają. Dlatego, kiedy dowiedziałam się o Paderbornie, z sentymentu do Chyłki, zamówiłam. 😀 Dla tych, którzy nie znają tej serii, dwa słowa wyjaśnienia. Mróz wydał dwie osobne książki. Jedna dotyczy seryjnego mordercy (Langer), a druga prokuratora (Paderborn). Można te dwie pozycje przeczytać bez znajomości całej serii. Od jakiegoś czasu Paderborn nie może skontaktować się z byłą żoną. Pewnie nie martwiłby się przesadnie, gdyby nie jego zatroskany syn. Olgierd postanawia zorientować się, czym zajmuje się Nina. Niestety ślad po niej zaginął. W poszukiwaniach pomaga mu koleżanka z branży ,Siara. Ich prywatne śledztwo początkowo nie przynosi żadnych rezultatów, za to w niebezpieczny sposób zbliża ich do siebie. Swoją pomoc oferuje Langer. Tłumaczy dwójce prokuratorów, że Nina jest w  niebezpieczeństwie i aby ją ocalić muszą połączyć siły. Czy można zaufać największemu wrogowi, aby ocalić bliską sobie osobę? Na to i jeszcze wiele innych pytań będzie musiał odpowiedzieć główny bohater. Ninę porwał seryjny morderca, który pasjonuje się astrologią. I chociaż ta tematyka totalnie mnie nie interesuje, to dałam się porwać tej książce. To był stary, dobry Mróz. Tęskniłam! 10/10. 


4. Szymek

No dobrze. Przeczytałam kolejną książkę Kościelnego i znów mogę polecić ją dalej. Nie są to jednak książki dla każdego. Wrocław, lata 90. Piętnastoletni Szymon rzuca się pod pociąg. To ogromna tragedia dla rodziców. Dla policjantów sprawa jest jasna. Chłopak miał swoje problemy, był nastolatkiem. Nie poradził sobie, nie ma co roztrząsać. Ich zainteresowanie budzi dopiero kolejne samobójstwo. Kilka dni później z dachu wieżowca rzuca się starszy brat Szymona, Tomek. Śledztwo prowadzi policjant, który od lat nie uporał się z demonami przeszłości. Jest alkoholikiem, który stacza się na samo dno. Nie pomaga fakt, że inni udają, że nie widzą problemu. Z wyjątkiem jednego, nowego policjanta. To właśnie ta dwójka prowadzi śledztwo w sprawie Dąbrowskich. W tej książce jest naprawdę wiele ciekawych wątków. Rozrywający serce motyw rodziny, która nie zareagowała w porę. Nieudolne próby radzenia sobie z nałogiem. A w końcu temat subkultur i prześladowania w szkole. Ciężki kaliber, ale warty przeczytania. 10/10. 



No to którą recenzja Was najbardziej przekonuje? Trzymajcie kciuki, żeby maj był owocny pod względem książek. 

Read more »
o maja 14, 2024 0
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Polecany post

Książki w styczniu i lutym

Popularne posty

  • Zwiedzanie zamku w Rabsztynie
     Przyszła pora podsumować kolejną wycieczkę. Tym razem zapraszam Was do zamku! Wybór padł na Rabsztyn. Już kiedyś próbowałam go zwiedzić, al...
  • No weźże mnie na wycieczkę - pomysły na prezent z okazji Dnia Dziecka [aktualizacja 2023]
     Dzień dziecka zbliża się wielkimi krokami. Z tej okazji mam dla Was kilka propozycji, gdzie można by się wybrać ze swoją pociechą, ale nie ...
  • Styczniowe wyprawy
     Z pierwszego miesiąca w roku staram się wycisnąć jak najwięcej pod względem podróżniczym, bo wyczuwam że luty i marzec mogą mnie trochę zaw...

Archive

  • ▼  2026 (3)
    • ▼  mar 2026 (1)
      • Książki w styczniu i lutym
    • ►  lut 2026 (1)
    • ►  sty 2026 (1)
  • ►  2025 (21)
    • ►  gru 2025 (2)
    • ►  lis 2025 (3)
    • ►  paź 2025 (1)
    • ►  wrz 2025 (3)
    • ►  sie 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (2)
    • ►  maj 2025 (1)
    • ►  kwi 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (2)
    • ►  lut 2025 (1)
    • ►  sty 2025 (2)
  • ►  2024 (25)
    • ►  gru 2024 (2)
    • ►  lis 2024 (2)
    • ►  paź 2024 (2)
    • ►  wrz 2024 (3)
    • ►  sie 2024 (2)
    • ►  lip 2024 (3)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  maj 2024 (1)
    • ►  mar 2024 (3)
    • ►  lut 2024 (3)
    • ►  sty 2024 (3)
  • ►  2023 (37)
    • ►  gru 2023 (3)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  paź 2023 (2)
    • ►  wrz 2023 (2)
    • ►  sie 2023 (3)
    • ►  lip 2023 (4)
    • ►  cze 2023 (3)
    • ►  maj 2023 (4)
    • ►  kwi 2023 (3)
    • ►  mar 2023 (4)
    • ►  lut 2023 (3)
    • ►  sty 2023 (4)
  • ►  2022 (33)
    • ►  gru 2022 (2)
    • ►  lis 2022 (3)
    • ►  paź 2022 (3)
    • ►  wrz 2022 (4)
    • ►  sie 2022 (3)
    • ►  lip 2022 (3)
    • ►  cze 2022 (2)
    • ►  maj 2022 (3)
    • ►  kwi 2022 (2)
    • ►  mar 2022 (3)
    • ►  lut 2022 (2)
    • ►  sty 2022 (3)
  • ►  2021 (39)
    • ►  gru 2021 (4)
    • ►  lis 2021 (3)
    • ►  paź 2021 (2)
    • ►  wrz 2021 (4)
    • ►  sie 2021 (2)
    • ►  lip 2021 (3)
    • ►  cze 2021 (3)
    • ►  maj 2021 (4)
    • ►  kwi 2021 (4)
    • ►  mar 2021 (3)
    • ►  lut 2021 (4)
    • ►  sty 2021 (3)
  • ►  2020 (5)
    • ►  gru 2020 (5)

Szukaj na tym blogu

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Podróże z książką. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.