Pisanie recenzji, zwłaszcza na bieżąco, zajmuje mi stosunkowo niewiele czasu. No i przychodzi z pewną łatwością. Dlatego dla stęsknionych, wrzucam kilka słów o książkach przeczytanych na początku roku. Czy do następnego? To się okaże! Nic nie obiecuję. 😀


Revolterium

Kraków, 1848. Właśnie minęły dwa lata od powstania krakowskiego. Więzienie opuszcza niejaki Maks Krom. Skazany za udział w powstaniu, wychodzi odmieniony. Jakby coś w nim umarło. Przestał wierzyć w to, że jakakolwiek walka o wolność ma sens. Ludzie nie mają honoru, a za pieniądze są w stanie zdradzić swoich najbliższych. Nieco inne podejście ma przyjaciel Maksa-Hipolit. To on pomaga mu wrócić do żywych. W przeciwieństwie do Maksa, ten wciąż wierzy i ma nadzieję na lepsze jutro. Nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w walce o wolność swoją i bliskich.  Nastroje w mieście są burzliwe, a mieszkańcy w stanie gotowości. Temat na historię jest ciekawy, bo zmusza do zastanowienia się nad rozterkami powstańców. Czy można podnieść się po dotkliwej porażce? Czy walka jeszcze ma sens? Na czym polega prawdziwa przyjaźń? Bardzo podobał mi się wątek miłosny, który był gdzieś tam w tle tego wszystkiego. Jednak z samą książką długo się męczyłam. Dla mnie opisy były aż nadto rozbudowane. Ciężko mi było nie uciekać myślami, podczas czytania. Dopiero pod koniec wkręciłam się w te historię, kiedy akcja nabrała konkretnego tempa. W życiu bym nie powiedziała, że to debiut. Niestety mnie nie do końca przekonał. 5/10


Śledztwo diabła

Pora na powrót do Kuby Sobańskiego. Muszę przyznać, że nawet trochę się stęskniłam i książkę czytałam z wypiekami na twarzy! Ile tu się działo. To ten typ, który nie może narzekać na nudę. Kuba właśnie wrócił z urlopu. Stop. Tak naprawdę właśnie popełnił kolejne morderstwo. Nałóg wzywał. Po powrocie, dopadły go nie tylko zawodowe obowiązki, ale również Dorian. Bardzo mu zależy na poprawieniu relacji z jego nową dziewczyną, Raisą. Problem w tym, że jest ona podobna do Klary. Czyli typu dziewczyn, na które Diabeł poluje. Niestety w tej sytuacji, nie ma dobrego wyjścia. Z Dorianem za dużo go łączy i zmusza się do spotkania z parą zakochanych. Niewinna kolacja kończy się w klubie, w którym pojawia się też Dona. Była dziewczyna Sobańskiego, która zna jego największy sekret. Dona przychodzi z nowym chłopakiem, Jackiem. Impreza rozkręca się na dobre, choć Kuba zupełnie inaczej wyobrażał sobie ten wieczór. Wieczór, który kończy się odnalezieniem zwłok Jacka w męskiej toalecie. Kuba zaprzecza, aby miał coś z tym wspólnego, a to Dorian odnalazł denata. Wszystko wygląda na nieszczęśliwy wypadek, ale jak było naprawdę? Wkrótce po tym zamieszaniu, policjant prosi Sobańskiego o pomoc. Kolejny raz chce wymierzyć sprawiedliwość po swojemu. Szantażuje Kubę, a ten staje pod ścianą. W tej sytuacji nie ma dobrego wyjścia. Tyle tylko, że przeciwnik jest naprawdę sprytny. No wciągnęła mnie ta historia i coś czuję, że zaraz sięgnę po kolejną część! 9/10

Rakowiska

Przyznam szczerze, że o autorce dowiedziałam się niedawno. Wszystko za sprawą Ołowianych Dzieci na Netflixie. Po serialu zaczęłam szukać książek na ten temat i tak trafiłam na Magdalenę Majcher. I zamiast "Doktorki od familioków" przeczytałam najpierw Rakowiska. Temat tej brutalnej zbrodni jest mi dobrze znany z podcastów kryminalnych. I mimo to, dowiedziałam się kilku nowych kwestii. Książka jest podzielona na dwie perspektywy czasowe. Przed i po zbrodni. Osobiście z dużo większym zaciekawieniem czytałam ten wątek przed, w poszukiwaniu jakichś motywów tego zabójstwa. Kacper (imiona zostały zmienione) niedawno zmienił miejsce zamieszkania. Z Białej Podlaskiej przeniósł się na obrzeża, na Rakowiska. Wszystko za sprawą kupna domu przez jego rodziców. Ojciec jest wysoko postawionym pułkownikiem, a mama nauczycielką. Żyją na dość wysokim poziomie. Chłopak nie stwarza większych problemów wychowawczych. Dobrze się uczy, jest w związku z ambitną dziewczyną, ma kilku dobrych przyjaciół. Od czasu do czasu, wypije na nielegalu piwo, czy zapali papierosa. Tyle, nic więcej. Wszystko się zmienia, kiedy trafia na jedną domówkę. Jej organizatorką jest Maja, dziewczyna z jego klasy. Jest totalnym przeciwieństwem Kacpra. Wagaruje, zażywa narkotyki, pochodzi z rozbitej rodziny. Większość osób z klasy, albo się jej boi, albo otwarcie unika. I tak, kiedy losy tej dwójki się splatają, dochodzi do tragedii. Początkowo połączyło ich zainteresowanie literaturą. Z czasem, stali się nierozłączni. Kacper bardzo się zmienił. Zerwał z dziewczyną, opuścił się w nauce, odizolował od pozostałych znajomych. Rodzice zakazują mu spotkań z Mają, ale to nic nie daje. Po narkotykach, Kacper staje się agresywny. I tak pewnego dnia, wpadają na pomysł zabójstwa rodziców chłopaka. Zbrodnia miała być doskonała. Tak im się przynajmniej wydawało. Za każdym razem, jak czytam o tej historii, jestem w szoku. Nie wiem, nie rozumiem jak można było tak potraktować własnych rodziców. Jednak w czasie lektury (zwłaszcza posłowia) zaczęłam się zastanawiać, czy można było tej tragedii uniknąć. Autorka zwraca uwagę na wadliwy system edukacji. Zgadzam się z tym, ale myślę, że to jest porażka nie tylko szkoły. Ojciec Kacpra bardzo dużo pracował, nie mieli najlepszych relacji. Pieniądze nigdy nie będą w stanie wynagrodzić miłości. Matka Mai była wiecznie nieobecna. Od początku, podchodziła bardzo liberalnie do wychowania córki. Czy przyjaciele Kacpra reagowali na jego zmianę? Czasu i ich decyzji nie da się cofnąć. Warto się jednak zastanowić, dlaczego tak się stało. Naprawdę warta przeczytania. 9/10

Obsesja

Niewielu jest autorów po których sięgam w ciemno. Nie każdego Mroza czytam, zraziłam się trochę do McFadden. Jednak mogę powiedzieć, że jestem fanką Piotra Kościelnego i B.A. Paris. No i nie oszukujmy, wydawanie jednej książki na rok/dwa ułatwia mi to zadanie. W zasadzie, kupuję bez wyrzutów. Choć Dylemat i Dublerka były dla mnie przeciętne i od tamtej pory podchodzę z lekką rezerwą. Jak było tym razem? Poznajcie Nell Masters. Obecnie szczęśliwie zakochaną, kobietę po trzydziestce. Tak naprawdę jest to Elle Nugent, która przed laty odcięła swoją przeszłość grubą linią. Dlaczego? Była świadkiem, w jej mniemaniu, porwania. Zaczęła obsesyjnie szukać sprawcy, a to doprowadziło do tragedii. Uciekła i zaczęła życie od nowa. Przeszłość jednak o niej nie zapomniała. Od kilku dni Nell czuje się śledzona. Nie cierpi wracać do domu późnymi wieczorami. Ma wrażenie, że ktoś buszuje po jej domu. Dostaje głuche telefony, niepojące prezenty. Strach, który jej towarzyszy zaczyna ją paraliżować i utrudnia codzienne funkcjonowanie. Teraz Nell doświadcza tego, co sama przed laty komuś zafundowała. A przynajmniej tak myśli. W książce są dwie perspektywy czasowe. Ja bardzo lubię ten zabieg i szkoda, że Paris w pewnym momencie rezygnuje z "przeszłości". Doprowadza narrację do teraźniejszości i Elle znika. Jest jeszcze perspektywa oprawcy, która powinna dodać dreszczyku emocji tej historii. Aczkolwiek w kółko powtarzane te same groźby nie zrobiły na mnie wrażenia. Jednak muszę przyznać, że mimo tych dwóch mankamentów, książka mnie mega wciągnęła. A zakończenie zdziwiło. Paris umie wyprowadzić czytelnika w pole, jak mało kto. 8/10

Jeffrey Dahmer bez cenzury. Narodziny mordercy i kanibala

Kiedy otrzymałam zapytanie o recenzję tej książki, nie wahałam się ani chwili! Po pierwsze, jestem fanką true crime. Uwielbiam podcasty kryminalne i jest to też kolejna pasja, którą dzielę z moim mężem. I dzięki podcastom, dowiedziałam się właśnie o autorce tej książki, czyli Renacie Kuryłowicz. Znaną, jako Renata z Worka Kości. Miałam duże oczekiwania co do tej książki i się nie zawiodłam. Muszę też napisać, że o samym bohaterze nie wiedziałam zbyt dużo. Dużo bardziej interesuje mnie polskie podwórko w tej tematyce. Obejrzałam wcześniej serial (choć nie porwał mnie, jak wielu innych) i pewnie wysłuchałam jakiegoś podcastu. Słowem - coś tam o Dahmerze słyszałam i wiedziałam, ale nie za wiele. Książka zaczyna się od przybliżenia historii przodków Jeffreya. Chętnie przeczytałabym nawet więcej w tym temacie, bo już na początku zainteresował mnie dziadek Dahmera. Był odznaczonym weteranem wojennym. Pewnie trudne doświadczenia odbiły się na jego zachowaniu w domu-terroryzował innych i nadużywał alkoholu. Jego córka, a matka Jeffreya marzyła o tym, żeby uwolnić się z tego piekła. Ten wątek matki i jej ciąży był dla mnie chyba najbardziej interesujący w całej historii. Nie wiedziałam, że tak źle znosiła jej przebieg, brała silne leki, czuła się samotna, obciążona psychicznie. To wszystko w jakiś sposób musiało wpłynąć na Jeffreya. Jednak czy można powiedzieć, że urodziła potwora? Otóż nie. Na początku zachowywał się normalnie. Może był trochę wycofany, ale nie przejawiał jakichś agresywnych zachowań, czy psychopatycznych cech. Rodzice stracili go z oczu, kiedy zaczęli toczyć walkę między sobą. Chociaż już w czasie oczekiwania na dziecko, pojawiły się pierwsze bardzo poważne problemy w małżeństwie. A czego najbardziej potrzebuje dziecko, aby rozwijać się prawidłowo? Miłości, zainteresowania, poczucia bezpieczeństwa. I jak trudno też okazać to swojemu synowi, córce, kiedy sam/sama zmagasz się z tym deficytem. Wiele czynników sprawiło, że Jeffrey stał się potworem. Autorka skupiła się nie tylko na genezie, czy przebiegu jego morderczej działalności, ale podjęła jeszcze jeden istotny wątek. Dahmer wielu osobom w jakiś (niezrozumiały dla mnie) sposób imponował. Ludzie pisali do niego listy w więzieniu, błagali o kontakt. Po emisji serialu na Netflixie, ten temat znów powrócił. Stylizowanie się na seryjnego mordercę jest naprawdę niepokojącym trendem. Zwłaszcza, jeśli za tym kryje się coś więcej. W trakcie lektury, autorka kilkakrotnie uprzedza czytelnika przed brutalnymi opisami. Pisze o tym, co dla niej samej było trudne. Dla mnie to był zabieg na plus, to nie są tylko suche fakty. Jednak czasem miałam wrażenie, że trochę szuka usprawiedliwienia, czy dostrzega w Dahmerze człowieka, którego przygniotły problemy. I ta narracja do mnie nie przemawia, ale jest to tylko moje odczucie. Być może zamiar był zupełnie inny. To sprawdzicie, jeśli sami przeczytacie, a do tego zachęcam. 8/10

Węzeł czasu

Na koniec jeszcze kilka słów o najlepszej książce w styczniu. Nie chciała mi wyjść z głowy ta książka, nie chciałam jej kończyć. No daaawno tak nie miałam! Mróz jednak potrafi mnie jeszcze czymś zaskoczyć. Aga budzi się w środku lasu. Ostatnie, co pamięta, to kawa z przyjaciółką w centrum Opola. Budzi się w miejscu, które wydaje jej się znajome. Szybko orientuje się, że coś jest nie tak. Straciła pamięć i cofnęła się w czasie. Jest rok 1931. Razem z Zuzą znajdują się teraz w niemieckim Oppeln. Wszystkie miejsce, które znały z teraźniejszości, teraz wyglądają zupełnie inaczej. Jednak nic nie dzieje się bez przyczyny. Aga szuka zaginionej siostry. W trakcie tych poszukiwań, wpada na pomysł wykorzystania podróży w czasie. Chce zmienić bieg wydarzeń i zabić tego, który dokonał tak wiele złego. Ja nie jestem fanką s-f, ale połączenie tego klimatu z wątkami historycznymi, przeplatane motywem zakazanej miłości, mnie kupiło! Doceniam bardzo research, który Mróz musiał wykonać przy pisaniu tej książki. Choć podejrzewam, że była to przyjemna praca, bo w końcu to jego rodzinne miasto. Oby nie zwlekał z napisaniem drugiej części. Mega polecam! 10/10



Brak komentarzy: