Podróże z książką

Z wielu odbytych podróży i pasji do słowa pisanego zrodził się pomysł na bloga. Podróże z książką to miejsce, w którym odnajdziecie zarówno wpisy o tematyce podróżniczej jak i recenzje książek.

Menu

  • Strona główna
  • O mnie

listopada 07, 2024

Podsumowanie książek w październiku

 Październik był pełen słonecznych dni. Dlatego czasu na czytanie książek nie było zbyt wiele. Na szczęście coś udało się przeczytać. Odwiedziłam też Targi Książki, na których trochę mnie poniosło. Czy żałuję? Ależ skąd! Na końcu wpisu wrzucę Wam zdjęcie książek, które upolowałam. 


1. Rywal Diabła

Kuba Sobański prowadzi spokojne życie. Jest w szczęśliwym związku, pomaga Donie w rozwoju kariery prawniczej. Kluczem do sukcesu jest w tym wypadku brak kontaktu z Sonią. Ta ma poważne problemy. Ktoś wysyła do niej tajemnicze przesyłki. Ktoś, kto odkrył jej sekret. Dziewczyna jest pod ścianą. Jedynym sposobem, aby odnowić kontakt z Sobańskim, jest oddanie mu polisy. Polisy, która miała zagwarantować Soni bezpieczeństwo. Nie wie tylko, że Kuba już dawno dotarł do tego dokumentu. Mimo to, Kuba przyjmuje jej propozycję. Wszystko przez dziwne zachowanie Soni. Znika z firmy, jest nieobecna. Kiedy przez kilka dni nikt nie ma z nią kontaktu, Sobański postanawia to sprawdzić. Znajduje dziewczynę martwą w jej mieszkaniu. Demony przeszłości wracają z podwójną mocą. Sonia była mu bliska. Może nawet ją kochał. Nie odpuści zabójcy. Tylko, że ten zdaje się być o krok przed Kubą. Prowadząc swoje własne śledztwo, na jaw wychodzą też sekrety skrywane przez Donę. Ta część naprawdę mi się podobała! Polecam! 9/10


Dobra koleżanka

Rywalowi miałam przypisać 10, ale tak naprawdę "Dobra koleżanka" była lepsza. To ona królowała w październiku. Jakie to było dobre! Miód na moje czytelnicze serce, które mocniej bije przy dobrym thrillerze. Znasz ją. Albo sama masz ją w pracy, albo słyszałaś o niej od kogoś. To dobra koleżanka, która z jednej strony się przymila, a potem obgaduje Cię za plecami. Tylko, że Dawn nie zna tej drugiej strony. Jest nowa i dziwna. Przynajmniej tak uważa Natalie, którą dla odmiany wszyscy lubią. To ona rozdaje karty w firmie. Mimo, że wcale nie jest na stanowisku kierowniczym. Dawn się nie zraża. Z natury jest zamkniętą osobą, ale próbuje się przełamać. Tym bardziej, że jej biurko jest tuż obok biurka Natalie. Przynosi jej drobne upominki, komplementuje dziewczynę. Natalie czasem zamieni kilka zdań z Dawn, ale za jej plecami wyśmiewa się ze specyficznego zainteresowania nowej. Dawn uwielbia żółwie. Jest punktualna i obowiązkowa. I kiedy nie zjawia się w pracy, to daje Natalie do myślenia. Chwilę później odbiera tajemniczy telefon. Ktoś zaprasza ją do gry w kotka i myszkę. Na jaw wychodzi, że tylko Natalie miała jakikolwiek kontakt z Dawn. Ciężko powiedzieć, że były koleżankami. A w wyniku śledztwa wynika, że Dawn była w pracy prześladowana. Jak się skończy ta historia? Czy Dawn żyje? Czy to Natalie miała coś wspólnego z jej zniknięciem? No zakończenie Was zdziwi. To taki thriller, który mnie dał sporo do myślenia. Do czego może doprowadzić takie izolowanie i odtrącanie? A może to mnie zdarzyło się być kiedyś taką "dobrą koleżanką?" Musicie to przeczytać! Zasłużone 10/10!



3. Moja książka (Ireneusz Blaszak)

I na koniec coś, czego nie ma na zdjęciu. Znalazłam w samochodzie mamy książkę Ireneusza Blaszaka. Jest cieńka, liczy raptem 50 stron. Przeczytałam ją w drodze do Ojcowa. Jej autor, Ireneusz jest osobą niepełnosprawną. Taki się urodził i nie zna innego życia. W książce opowiada o problemach z jakimi się mierzy. Największym z nich jest samotność. Opowiada, że ludzie często nie wiedzą jak się zachować, co powiedzieć.  Dlatego milczą. A właśnie tej rozmowy najbardziej potrzeba. Chwilowego towarzystwa, oderwania od rutyny. Co mnie urzekło w tej książce? Szczerość i prostota. Czy przeszkadzały mi jakieś błędy językowe, ortograficzne? Ani trochę. Czułam się trochę, jak na kawie i słuchałam ciekawej opowieści. Wcale nie trzeba być wybitnym polonistą, aby napisać własną książkę. To marzenie, które naprawdę można zrealizować. Może i mnie zainspiruje do spełnienia swojego? Zobaczymy. 



I na koniec fotka moich zakupów na Targach Książki. 3 książki już przeczytane. 😀



Read more »
o listopada 07, 2024 2
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

listopada 04, 2024

5 prostych szlaków górskich

 Długo zastanawiałam się w jakiej formie opisać nasz wyjazd w góry. Będzie to podsumowanie ostatnich górskich wycieczek. Wszystkie propozycje są proste i przyjemne. Idealnie nadają się na początek przygody z górami. Będą Tatry, Pieniny i Beskid Wyspowy. Zapraszam.


1. Szlak na Kudłacze

Zacznę od naszej najświeższej wycieczki. Niedawno wybraliśmy się na Kudłacze. My już kiedyś tutaj byliśmy, szliśmy szlakiem z Pcimia. Tym razem wystartowaliśmy z Poręby. Dokładne namiary na mały parking: 49.80195743623738, 20.004830657296708. Dojazd z Krakowa zajął nam godzinkę. Do schroniska doprowadzi nas czerwony szlak. Na początku idziemy asfaltową drogą. 

Jest to krótki odcinek, po około 10 minutach wchodzimy do lasu. Szlak delikatnie pnie się do góry. Czeka nas 216m podejścia. To idealnie, żeby trochę się zmęczyć, rozgrzać, ale nie wejść zdyszanym do schroniska.

 Samo wzniesienie nie było dla nas utrudnieniem, a momentami spore kamienie na szlaku. Tym bardziej, że niektóre były pochowane pod dywanem z liści. Na szczęście, nie był to długi odcinek. Po 40 minutach dochodzimy do celu. Jest tutaj duża polana, ławeczki, plac zabaw, zjeżdżalnia. W schronisku można coś przekąsić. Płatność tylko gotówką.

 Dodatkową atrakcją jest możliwość rozpalenia na polanie ogniska. Trzeba to oczywiście wcześniej uzgodnić z właścicielami obiektu. Dzieciakom oprócz zjeżdżalni spodobają się tutaj gęsi. A tym, którym mało, polecamy przedłużyć wycieczkę o Lubomir. 

My schodzimy tym samym szlakiem, bo to miał być przyjemny (ale dość krótki) sobotni spacer.  A jak sobota, to wiadomo że czekały nas jeszcze porządki. Całość zajęła nam 1.5 godziny, wliczając krótki odpoczynek w schronisku. Na obiad skoczyliśmy do restauracji Porębianka i bardzo Wam polecamy. Wchodzimy, a tu kanapa, szafa, duży stół. Jak w domu. I taki właśnie panuje tu klimat. Domowy! Pyszne jedzenie w przystępnych cenach i przemiła atmosfera. Za dwa drugie dania, rosół i napoje zapłaciliśmy 87 zł. Można kartą. Zajrzyjcie tam, nie pożałujecie!

2. Polana Cisówka

A teraz szlak, który odkryłam zupełnie przypadkiem! Jechaliśmy do Niedzicy na spacer i szukałam jakiejś fajnej trasy. Na zamku i zaporze już kiedyś byliśmy. I tak, przeglądając Internet, znalazłam Polanę Cisówkę. Ta trasa zajmie Wam maksymalnie dwie godziny w obie strony. Szlak czerwony zaczyna się przy zamku. Ma prowadzić do Dursztyna. Przy zamku skręcamy w lewo w ulicę Profesorką.

 Idziemy asfaltową ścieżka, mijając po drodze domki letniskowe. Jest tutaj też mała zatoczka i można zostawić tu auto. Asfaltowa ścieżka prowadzi nas aż do wieży teletechnicznej. Przy niej znajduje się wiata z ławeczkami. 

Tak naprawdę już stąd rozciąga się piękna panorama. Wyraźnie widać górę Lubań, a na dole zamek i Jezioro Czorsztyńskie. Do wiaty spokojnie można dojechać wózkiem i po prostu zawrócić. To jakieś 30 minut spaceru. My jednak idziemy dalej. Teraz asfaltowa ścieżka zmienia się na szutrową. Najpierw przez łąki, a później między sosnami, dochodzimy do celu. To duża polana na grzbiecie góry Tabor. Zawracamy przy domku letniskowym.

 Widoki stąd są naprawdę przepiękne. A co więcej, na szlaku nie spotkaliśmy praktycznie nikogo! To był idealny spacer. Całość zajęła nam mniej, niż dwie godzinki. 

Jeśli chodzi o parking, to my zaparkowaliśmy pod knajpą, w której później jedliśmy obiad. Dzięki temu, nie musieliśmy dodatkowo płacić za parking. Polecam Wam taką opcję, bo tam też dobrze karmią. Ta knajpa to Zadyma.

3. Dolina Małej Łąki

No to teraz będą same tatrzańskie propozycje. Po wizycie w Dolinie Białego, myślałam że znalazłam właśnie jedną z ładniejszych dolinek. Myliłam się! Dolina Małej Łąki jest ładniejsza. Zresztą, sami sprawdźcie i porównajcie! Zaczynamy z parkingu w Kirach.  Jest możliwość dojechać tu komunikacją miejską, kursują autobusy. Jest duży parking w cenie 25 zł za dzień. Oprócz tego, jak to u górali, można parkować na prywatnych posesjach. My tak zrobiliśmy. Za cały dzień zapłaciliśmy 20 zł. Na początku trzymamy się niebieskiego i żółtego szlaku.


 Po 30 minutach dochodzimy do rozwidlenia. Możemy albo iść na Polanę, albo zahaczyć jeszcze o Przysłop Miętusi. To dodatkowe 15 minut, ale polecam Wam wrócić przez Przysłop. Wtedy czeka nas po prostu więcej schodzenia w dół, niż pod górę. Nie jest to ostre podejście, więc moje kolana bardzo nie protestowały. Wróćmy jednak na szlak prowadzący na Polanę. Cały czas szliśmy drogą szutrowo-kamienistą, więc na wózek odpada. Momentami było pod górkę i z dzieckiem w nosidle można złapać lekką zadyszkę. Jednak dolinka nie jest długa, bo to tylko 5,4 km. Czeka nas 227 metrów przewyższenia.

 Po niecałej godzince dochodzimy do Wielkiej Polany Małołąckiej. Stąd rozciąga się piękny widok na Giewont. Widać też Mały Giewont, Siodłową Turnie i fragment Czerwonych Wierchów. Jest tu kilka ławeczek, więc idealnie na odpoczynek. Z nami na Polanie była tylko garstka ludzi. Do tego jesień w pięknym, słonecznym wydaniu. 

Idealnie!  A potem rozdzieliłam się z moją ekipą. Ja wracałam przez Przysłop, a oni żółtym szlakiem. Mieliśmy się spotkać na rozwidleniu. Powiem Wam, że było to dla mnie spore przeżycie. Na szlaku byłam całkiem sama. Dopiero na Przysłopie kogoś spotkałam.

 Ciekawe doświadczenie, ale na samotną wyprawę górską jeszcze się nie nadaję. Natomiast te widoki były warte tej rozłąki. Sami zobaczcie. Do rozwidlenia doszłam w jakieś 40 minut. Chciałam narzucić sobie szybsze tempo, ale na szlaku było sporo błota i musiałam uważać. Bardzo się cieszyłam, że nie ciągnęłam ze sobą Mateusza i Marysi. Im w zupełności wystarczyły zdjęcia. 😁

4. Dolina Białego Potoku

Teraz przypomnę Wam dwie trasy, które zrobiliśmy w wakacje. Auto zostawiliśmy pod Wielką Krokwią. Na początku trzymaliśmy się czarnego szlaku, idąc wzdłuż skoczni. Jest to dość wąski i kamienisty odcinek. Potem weszliśmy już na szeroką, leśną ścieżkę.


 I tak, po 10 minutach, doszliśmy do kas. Na początku szliśmy wzdłuż potoku, żółtym szlakiem.  Trasa jest przyjemna, a różnica wzniesień to ok. 170 metrów. My doszliśmy do wodospadu i stamtąd zawróciliśmy. 

Tuż przed nim, znajduje się dość stromy i kamienisty odcinek. Naprawdę trzeba było uważać. Dlatego tej trasy też nie polecam na spacer z wózkiem. Spod wodospadu można iść dalej, np. do Drogi nad Reglami. Na trasie jest sporo drewnianych mostków, co tylko dodaje uroku temu miejscu. Całość zajęła nam dwie godzinki. 


5. Dolina Strążyska

Pora na propozycję ze schroniskiem. A właściwie bufetem. Wystartowaliśmy z ul. Strążyskiej. Parking kosztował nas 30 zł. Płatność tylko gotówką.

Przy wejściu na szlak jest kilka restauracji i straganów. Dojeżdżają tutaj też busy. Dolinka liczy ok. 4km. Nam wycieczka zajęła niecałe trzy godzinki. Na początku idzie się bardzo przyjemnie, przez las. Różnica wzniesień to ok. 150 metrów i dopiero pod koniec będzie troszkę pod górę. Jednak widoki wynagradzają, bo na wyciągnięcie ręki (prawie) będzie Giewont! 


Trasa jest głównie po płaskim, ale to szutrowo-kamienista droga. Często te kamienie były duże i wystające. Na Polanie Strążyskiej znajduje się bufet, więc można tutaj coś przekąsić. Jest sporo stolików z ławeczkami, ale w sezonie może braknąć miejsca. Polana może być przystankiem w drodze na Giewont. Możemy też stamtąd udać się do wodospadu Siklawica. Dla nas to był jednak koniec wycieczki. Wróciliśmy tym samym szlakiem, prosto na parking. Trasa jest w większości w cieniu. To idealny pomysł na początek przygody z górami.

Jak Wam się podoba takie zestawienie szlaków w różnych pasmach? Dajcie znać w komentarzu! 😀



Read more »
o listopada 04, 2024 0
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

października 23, 2024

8 miejsc, które musisz sprawdzić na Helu

 Zastanawialiście się kiedyś skąd się wzięła nazwa Hel? Ja nigdy! Dopiero będąc na miejscu, poznałam kilka możliwych wytłumaczeń. Najprostsze z nich mówi o skojarzeniu z piekłem. Co to ma wspólnego z takim pięknym regionem? W języku duńskim hael oznacza piętę, która ma przypominać kształt półwyspu. Inne tłumaczenie mówi jeszcze o wydmie. Co zwiedzić na Helu? Wyróżniłam dla Was 8 miejsc, które warto sprawdzić.


1. Muzeum Obrony Wybrzeża

Do tego miejsca miałam już dwa podejścia. Pierwszy raz próbowałam odwiedzić je w styczniu 2022. Niestety bezskutecznie, bo poza sezonem jest zamknięte. A szkoda! Dlatego teraz to był punkt obowiązkowy. Jeśli chodzi o bilety, to najlepiej kupić karnet. Obowiązuje on do 5 rożnych miejsc:

  • Muzeum Obrony Wybrzeża
  • Skansen
  • Wieża kierowania ogniem
  • Muzeum Helu
  • Bateria Laskowskiego
Karnet kosztuje 50 zł. Nie ma daty ważności. Nie musimy zwiedzić wszystkiego w jeden dzień. Zresztą, byłoby to trudne. My zaczęliśmy od spaceru po skansenie. Są tutaj armaty, wozy strażackie, torpedy i wystawy plenerowe. 


W lecie działa również kuchnia polowa. Już na wejściu czuć w tym miejscu wyjątkowy klimat. W muzeum jest kilka ciekawych wystaw. Mnie najbardziej zaciekawiła sala o wojnie i medycynie i wielkich tragediach morskich. Jednak to nie wszystko! Mieliśmy okazje wczuć się w warunki, jakie panowały podczas obrony Helu. Dzięki rekonstrukcji polskiej ziemianki. Najważniejszym obiektem w muzeum jest bateria 406 mm Schleswig-Holstein. Jej rozmiar robi wrażenie. Ciężko sobie wyobrazić z jakim zasięgiem działała. 



2. Muzeum Kolei Helskich

Jechaliście już kolejką wąskotorową? Jeśli nie, to tutaj macie taką okazję! Jest to atrakcja dodatkowo płatna (20 zł). Jedziemy przez las, aż do oddziału Muzeum Kolei Helskich. Przejażdżka nie jest długa - jakieś 10 minut w jedną stronę. Jednak jest to spotkanie z ludźmi z prawdziwą pasją. Maszynista tworzył muzeum od podstaw. To on zamawia tutaj eksponaty i tworzy to miejsce, wkładając całe swoje serce. Dla chętnych jest też krótka lekcja z kierowania kolejką, przejazd drezyną itp. To płatne dodatkowo, ale te atrakcje mają urozmaicić zwiedzanie. Coś fajnego, zwłaszcza dla młodszych turystów. Jest prawdziwy peron, szlaban, kasa. Nam się podobało! 



3. Wieża kierowania ogniem

Kolejnym miejscem, które warto odwiedzić w ramach karnetu, jest wieża kierowania ogniem. W środku zaciekawiła mnie wystawa o polskim wywiadzie w czasie II Wojny Światowej. A była to tylko jedna z wielu zaproponowanych ekspozycji. Mogliśmy poznać bliżej postać Olgierda Borchadta, czy poczytać o historii największych armat. Zwiedzanie kończy się wejściem na taras widokowy. Uprzedzam, że trzeba wdrapać się na małą drabinę. W związku z tym, zmieści się tu tylko jedna osoba. Z tarasu rozciąga się widok na zatokę, cypel oraz morze.


Muzeum Helu

W ramach karnetu zwiedziliśmy jeszcze Muzeum Helu. Wszystkie wyżej wymienione punkty leżą blisko siebie. Jeśli chodzi o ten obiekt, to jest tutaj wszystko. Od mini zoo, przez elementy kultury kaszubskiej, a kończąc na eskpozycji z muszlami, zabawkami z dawnych lat itp. No prawdziwy miks. Mnie taka mieszanka trochę przytłacza i wprowadza poczucie chaosu, ale jeśli macie czas - możecie sprawdzić sami. 


4. Cypel Helski

Być może od tego miejsca, wypadałoby zacząć. Cypel Helski to miejsce, gdzie Bałtyk spotyka się z wodami Zatoki Gdańskiej. Jak tu trafić? Musimy znaleźć ulicę Morską. Poprowadzi nas nadmorska promenada. Czeka nas spacer przez las, a potem po drewnianej kładce. Tu znajduje się  też bateria Laskowskiego. Nie wiem, czemu jej wtedy nie zwiedziliśmy. Trzeba będzie kiedyś wrócić. 😆 Osobiście bardziej podoba mi się Cypel Rewski, ale będąc na Helu, nie można pominąć tego miejsca. 

 
5. Fokarium

Jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie z Helem? Moje to właśnie to słynne fokarium. Jednak to coś z serii "Można zobaczyć". Z jednej strony, najlepiej wybrać się w czasie karmienia, ale trzeba liczyć się z tłumami. Wejście jest limitowane. Mamy licznik przy kasach, który informuje turystów o ilości dostępnych biletów. Te kosztują 20/15 zł. Przed karmieniem jest krótka prelekcja o życiu fok. Całość trwa tak z 15 minut. W ramach biletu możemy wejść jeszcze do małego muzeum. No fajnie było, ale tak na jeden raz. Dużo bardziej podobała mi się wizyta w zoo w Gdańsku. Tam też widzieliśmy foki. 😀


6. Latarnia
Kolejną atrakcją w mieście jest latarnia morska. Mierzy ona dokładnie 41,7 metrów wysokości. To punkt nawigacyjny dla statków płynących z zachodu do zatoki Gdańskiej.W średniowieczu rozpalano tu ostrzegawcze ogniska. Z biegiem czasu zamieniły się one na wieże i w końcu na murowaną latarnie morską. Zwiedzanie jest możliwe od maja do końca września. Bilety kosztują 12/9 zł. W środku czeka nas sporo krętych i wąskich schodów. Dzieci o wzroście poniżej 105 cm nie mogą wejść. Marysi jeszcze trochę brakuje. 😀


7. Port 

Kiedy byłyśmy w zimie na Helu, postanowiłyśmy podjechać do portu. Jest tu przystań rybacka, jachtowa i pasażerka. Można się tutaj przespacerować, o ile wiatr nie chce urwać Wam głowy. W sezonie można się załapać na rejs do Gdyni. Ceny biletów to 85/70 zł. Rejs trwa około godzinki, ale musi zebrać się określona ilość osób, aby się odbył. Warto sprawdzić to stacjonarnie. 


8. Huśtawki na Helu

A na koniec jeszcze fajne miejsce na zdjęcia! Na Instagramie wyświetliła mi się rolka o huśtawkach na Helu. Wtedy w zimie, stwierdziłam że to dobry moment, aby sprawdzić to miejsce. Wpisałyśmy w GPS hasło "huśtawka na Helu". Zaparkowałyśmy w lesie trochę na dziko i przeszłyśmy kawałek na plaże. Na szczęście byłyśmy same, więc był czas na pamiątkowe foto. Kiedy w lecie, próbowaliśmy zrobić podobne chyba na Orłowie, nie było szans. To oczywiście taka dodatkowa atrakcja, bo nad morzem jest mnóstwo możliwości do zrobienia pięknego pamiątkowego zdjęcia. 


W trakcie wyjazdu przyjechaliśmy  na Hel  dwa razy. Za każdym razem w centrum było mnóstwo ludzi. Ogromne kolejki do polecanych restauracji sprawiły, że jedliśmy już w pobliżu noclegu. Tutaj sezon trwa zdecydowanie dłużej, niż w pozostałych miejscach nad morzem. 

To co, kiedy wybieracie się na Hel? 👀








Read more »
o października 23, 2024 0
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

października 14, 2024

Książki we wrześniu

 We wrześniu, po słabych wakacjach, sięgnęłam po swoich ulubieńców. Przeczytałam kolejną część Chyłki, perypetie Kuby Sobańskiego i coś od Collen Hoover. Dodatkowo jedną zamówiłam w ciemno i to też była ciekawa propozycja. Rozgośćcie się! 


1. Obrona

Jakoś tak się ostatnio składało, że miałam sporo wspólnego z Chyłką. Wszystko za sprawą ciąży głównej bohaterki. W tej części wszystko kręci się wokół zbliżającego się porodu. Joanna jednak nie zwalnia tempa i wciąż jest aktywna zawodowo. Do kancelarii przychodzi znana milionerka. Ma konkretną propozycję. Prawnicy mają spróbować wyciągnąć z więzienia niewinnego człowieka. Problem w tym, że odsiaduje już wyrok, a dowody przemawiają za jego winą. Dla Chyłki nie ma rzeczy niemożliwych, dlatego podejmuje to wyzwanie. Jednak powrót do tej sprawy, wielu osobom jest bardzo nie na rękę. Zaczynają się kłopoty i stres. To ostatnie, czego potrzebuje kobieta na końcówce ciąży. W tej części sprawa, którą zajmuje się małżeństwo jest tłem. Mróz bardziej skupia się na relacji przyszłych rodziców. I ja to kupuję! Dosłownie i w przenośni. Naprawdę wzruszyła mnie ta część. Warto było tyle czekać! Daję 9/10. 


2. Piętno diabła

Kuba Sobański siedzi w więzieniu. Odsiaduje wyrok za zabójstwo gwałciciela Soni. A przynajmniej tak to ma wyglądać. Uruchamia wszelkie znajomości, żeby tylko poprawić swoją sytuację. Nie oszukujmy się, prawnik w tym środowisku nie ma łatwo. Dzięki łapówkom, wychodzi po 6 latach. Można by rzec - w nienaruszonym stanie. Nie ma pieniędzy, pracy. Jest za to żądny zemsty. Nie wybaczy Soni tego, że go wystawiła. Ta jednak wyciąga do niego pomocną dłoń. Chce odkupić swoje winy i pomaga mu stanąć na nogi. Prowadzą razem firmę, ale nie rezygnują też ze swojej okrutnej pasji. Wciąż mordują. Sonia jest w Kubie szaleńczo zakochana, a on robi wszystko by ją omamić. Chce uśpić jej czujność i w końcu zabić. Tylko wtedy będzie się czuł bezpiecznie. To trudne, bo Sonia jest niejako jego uczennicą i zna go naprawdę dobrze. Czy Sobański będzie w stanie zabić? Tę którą zna wszystkie sekrety i która jest tak do niego podobna? No całkiem dobre to było. Zakończenie mnie zaskoczyło. Na pewno sięgnę po kolejną część. 8/10.



3. Nie pozwól jej zostać

Joanne jest świeżo upieczoną mamą. Mieszka na przedmieściach i wiedzie szczęśliwe życie z Richardem i córeczką. Joanne myśli powoli o powrocie do pracy, chociaż na część etatu. Rozgląda się za opiekunką dla małej Evie. Richard wspiera swoją żonę, choć nie jest fanem tego pomysłu. Zmienia jednak zdanie, kiedy odzywa się do niego nastoletnia córka. Chloe jest dzieckiem z poprzedniego związku. Ten skończył się, kiedy była żona popełniła samobójstwo. Chloe trafiła wtedy do szpitala psychiatrycznego, a później odsunęła się od ojca. Dała do zrozumienia, że nie akceptuje nowego związku ojca. Teraz sytuacja się zmieniła. Chloe chce się pojednać i poznać przyrodnią siostrę. Wkrótce oferuje pomoc w opiece nad nią. Wszystko to brzmi cudownie, ale relacja macochy i pasierbicy już od samego początku jest skomplikowana. Dziewczyna robi wszystko, żeby skłócić Joanne i Richarda. O dziwo, ojciec praktycznie od razu staje po stronie córki. Sytuacja robi się napięta. Jo żyje w coraz większym strachu, a mąż zaczyna wmawiać jej problemy psychiczne. Jak jest naprawdę? Nie chcę za wiele zdradzać, ale zakończenie daje mocno do myślenia. Kto w tej relacji był naprawdę tym złym? Sami oceńcie. Leci 10/10!

4. Maybe someday 

Życie Sidney zmienia się w ciągu jednego dnia. W swoje urodziny dowiaduje się, że jej wieloletni chłopak zdradzał ją z najlepszą przyjaciółką. To koniec pewnego etapu. Nie ma się, gdzie podziać. Pomaga jej sąsiad, którego niedawno poznała. Wieczorami grywał na gitarze na balkonie, a Sidney stała się jego anonimową fanką. Przynajmniej tak myślała. Jednak Ridge też zwrócił na nią uwagę. Zauważył, że dziewczyna śpiewa do jego piosenek. Sam właśnie przechodził kryzys twórczy i postanowił nawiązać z nią kontakt. Między tą dwójką zawiązuje się przyjaźń. Ridge pomaga Sidney pozbierać się po rozstaniu i utracie przyjaciółki. Ona w zamian pisze teksty do jego piosenek. Z czasem, dziewczyna się zakochuje. Jednak Ridge od lat jest w szczęśliwym związku. Sidney broni się przed tym uczuciem, bo wie jak bardzo boli zdrada. Nie chciałaby nikogo skrzywdzić, ale relacja przyjacielska to dla niej za mało. Jest to lekka lektura na niedzielne popołudnie. Ciekawym i trafnym pomysłem autorki było pozbawienie głównego bohatera słuchu. Jakoś inaczej się odbiera tę historię. Polecam 8/10. 

To która recenzja Was najbardziej zaciekawiła? 



Read more »
o października 14, 2024 0
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty

września 29, 2024

Przewodnik po Władysławowie

Czas na podsumowanie naszych pierwszych wakacji w trójkę! We Władysławowie mieliśmy spędzić tylko część naszego urlopu. Później chcieliśmy pojechać do Olsztyna. Jednak tak nam się spodobało, że zmieniliśmy plany i nie żałujemy. Relacje z wycieczki podzielę na dwa wpisy. Dziś zapraszam na przewodnik po Władysławowie, a niebawem wybierzemy się na Hel.


Władysławowo - co, gdzie, jak

Przy wyborze destynacji, kierowałam się dogodną lokalizacją. Mamy niecałą godzinę do Trójmiasta, czy Helu. Samo zwiedzanie miasteczka zajęło nam dwa dni. Jest kilka atrakcji, które celowo pominęliśmy. Aczkolwiek, gdyby Marysia była większa, pewnie by nam nie przepuściła, ale o tym później. Była pogoda na plażowanie, więc wykorzystaliśmy potencjał tego miejsca. Od czego zacząć?


1. Port i Falochron

Punktem obowiązkowym jest spacer do Portu i Falochronu. W porcie stoi mnóstwo mniejszych i większych łódek. Jest też restauracja, ale jej akurat nie polecam. Jeśli macie ochotę na rejs po Bałtyku, to dobrze trafiliście. My, z racji tego, że byliśmy już po sezonie, mieliśmy ograniczony wybór. Warto podejść dzień wcześniej i sprawdzić, czy w ogóle statki jeszcze wypływają. Nam się udało! Przyznam, że na rejsie konkretnie nas wybujało i kurczowo trzymaliśmy się poręczy. Dla Marysi były to idealne warunki na drzemkę.😇 Rejs trwał godzinę i było bardzo kameralnie, mało ludzi. Za bilety zapłaciliśmy 55zł od osoby. Ulgowe kosztują 45 zł. Można było zapłacić zarówno kartą, jak i gotówką. My korzystaliśmy z firmy ARKUN. Dużą popularnością cieszą się tutaj też motorówki. Taka przejażdżka kosztuje 80 zł, ale to dla fanów sportów ekstremalnych. 😅 

Jeśli chodzi o spacer po Falochronie, to jest to dość długa asfaltowa ścieżka. Nada się na wózek, ale trzeba uważać na nierówności. Na betonowych ścianach znajdują się murale, które przybliżają nieco historię miasta. 

Przyznam, że ta atrakcja bardzo nam się spodobała. Na końcu znajduje się piękna zielona latarnia. Stamtąd rozciąga się piękny widok na Morze Bałtyckie, Hel, czy Dom Rybaka. To miejsce po prostu trzeba odwiedzić. 

2. Plaża i Promenada 

Największą zaletą miasteczka jest dostęp do Morza. My wchodziliśmy wejściem nr 1 przy ul. Hryniewieckiego. Tutaj znajduje się też skwer z pamiątkami i różnymi restauracjami. Chociaż o jedzeniu powiem więcej na końcu.😋 Wchodząc tym wejściem, możemy przejść się drewnianą promenadą. Dla nas to była idealna opcja! Samochód zostawiliśmy na parkingu przy porcie. Jest płatny od poniedziałku do piątku. Gotówka może się tutaj przydać. Jednak jeśli chodzi o plaże, to znaleźliśmy lepszą, w Pucku. Dlaczego? Czytajcie dalej. 👀


3. Dom Rybaka

A teraz coś dla tych, którzy lubią punkty widokowe. Chodźmy do Domu Rybaka. Kiedyś był tu hotel dla wędkarzy, a dziś mieści się tutaj Urząd Miasta i jeszcze kilka innych instytucji. Na 9 piętrze znajduje się taras widokowy. Wstęp kosztuje 11 zł/7 zł ulgowy. Na 7 piętro wjedziemy windą, ale pozostałe dwa musimy pokonać na piechotę. U góry mocno wiało, dlatego część mojej ekipy została na dole. Widok z góry naprawdę robi wrażenie. Zresztą sami spójrzcie. 


4. Aleja Gwiazd i nie tylko

Zobaczyliśmy już najważniejsze punkty w mieście, to teraz pora na luźny spacer. Możemy poszukać np. Alei Gwiazd Sportu. Znajduje się przy ul. Spokojnej. Jest ich tutaj ponad 100. Są poświęcone sportowcom z różnych dziedzin. Gwiazdy są odsłaniane w lipcu, podczas Festiwalu Sportu. Ponadto mamy tu też ciekawy pomnik Korony Himalajów. Rzeźba ma upamiętnić 14 ośmiotysięczników zdobytych przez Polaków. 


Nieco dalej, możemy zatrzymać się na chwilkę przy Fontannie albo wstąpić do kościoła pw. Wniebowzięcia NMP. Nas zaciekawił nietypowy kształt świątyni. Zbudowana jest w kształcie odwróconej łodzi. Kolejnym miejscem, w którym warto zrobić przystanek jest zabytkowy Dworzec Główny. Jest tu alejka spacerowa, kawiarnia, czy Muzeum Figur Woskowych. 

5. Inne atrakcje w mieście

A teraz jeszcze kilka słów o atrakcjach, które mogą spodobać się większym dzieciakom (i ich rodzicom, oczywiście). Tak, jak wspomniałam, przy Dworcu znajduje się Muzeum Figur Woskowych. Z kolei, w pobliżu Domu Rybaka mamy Lunapark Sowiński. Proponuje on ponad 40 różnych atrakcji. Są karuzele, kolejki, diabelskie oko itp. Za wszystko trzeba osobno zapłacić żetonami. We Władysławowie jest też Dom do Góry Nogami. Byłam w takim w Szymbarku, więc raz w życiu wystarczy. Inną, dość mocno rozreklamowaną atrakcją, jest Motylarnia. Ja akurat panicznie boję się ciem, więc to miejsce nie jest dla mnie, ale na pewno mam tu odważnych czytelników. W pobliżu dworca, widziałam też muzeum iluzji. Przyznajcie, że Władysławowo nie jest nudne! Jest kilka miejsc, które idealnie sprawdzi się na niepogodę. 

6. Co zjeść i gdzie?

No wiadomo, że nad morzem, trzeba zjeść rybę! Pierwszego dnia jedliśmy obiad w typowej smażalni. Ja wzięłam łososia, a Mateusz dorsza. Z napojami zapłaciliśmy ok. 130 zł. Ta restauracja to Fishmor. Jest tu sporo stolików, ale podejrzewam że w sezonie obłożenie jest konkretne. Kolejne miejsce, które polecam to Tawerna Flipper. Tu jedliśmy dwukrotnie! 

Tym razem Mati testował halibuta, a ja kotlety z dorsza. Cenowo wyszło podobnie. Jeśli macie ochotę na coś innego, niż ryba, to próbowaliśmy jeszcze burgerów w Burger House. To taki typowy foodtrack ze stolikami na zewnątrz, ale dajemy okejkę! Przy dworcu znaleźliśmy też kawiarnie Mewę, w której jadłam pysznego gofra z kremem pistacjowym! Mam nadzieję, że zrobiłam Wam teraz konkretny apetyt na taką wycieczkę. 😇

7. Gdzie spaliśmy

Najpierw spaliśmy w domu wczasowym Rades. Był to niewielki pensjonat, trochę na uboczu. Standard był w porządku, chociaż minusem dla nas były późne śniadania. Były dostępne od 9 do 10. Dla kogoś była to idealna pora na pierwszą drzemkę. 👀 Nie zależało nam też na lokalizacji blisko plaży, bo nie taki był cel naszej wycieczki.


Później zmieniliśmy lokalizację i spaliśmy w hotelu Nordowi Dwór. Był dużo większy i moim zdaniem ładniejszy. Tuż za rogiem mieliśmy mini zoo. W hotelu była też restauracja i tam jadłam najlepszą kaczkę ever. 😀 Na zewnątrz znajduje się mały plac zabaw. Kto wie, może kiedyś tu wrócimy. Oba noclegi rezerwowałam przez booking. 

8. Atrakcje w okolicy

  • Puck

A co jeśli mamy ochotę na jakąś wycieczkę po okolicy? Możliwości jest cała masa! Na pierwszy rzut, proponuję Puck! Jest tutaj piękne molo, port i bardzo fajna plaża. Ze względu na zatokę, woda jest tu cieplejsza. Do tego wejście do morza jest bardzo łagodne i długie. Aż sama się skusiłam na taką kąpiel. 

  • Rewa

Moją kolejną propozycją jest Cypel Rewski. Już kiedyś tutaj byliśmy, ale teraz podobało nam się zdecydowanie bardziej. To był nasz ostatni dzień nad morzem i pojechaliśmy na zachód słońca. Było magicznie. Co wam będę więcej opowiadać, po prostu sami zobaczcie na zdjęciach! 





  • Dolina Chłapowska

Już na sam koniec wróćmy jeszcze na chwilę do Władysławowa. A właściwie do jego ścisłych okolic. Wybraliśmy się na spacer do rezerwatu przyrody. Konkretnie do Doliny Chłapowskiej. My przeszliśmy tylko jej część, która kończy się wejściem na plaże. Szliśmy kawałek przez las (było trochę stromo), a potem przez drewniany pomost, aż nad morze! Jeśli macie ochotę na dłuższy spacer, szlak zaczyna się w centrum miasta w Chłapowie.


Tyle na dziś! Pomyśleć, że mam do opisania jeszcze przewodnik po Helu. Całkiem intensywne te wakacje. Do napisania. 



Read more »
o września 29, 2024 0
Podziel się!
Nowsze posty
Starsze posty
Nowsze posty Starsze posty Strona główna
Subskrybuj: Posty (Atom)

Polecany post

Książki w styczniu i lutym

Popularne posty

  • Zwiedzanie zamku w Rabsztynie
     Przyszła pora podsumować kolejną wycieczkę. Tym razem zapraszam Was do zamku! Wybór padł na Rabsztyn. Już kiedyś próbowałam go zwiedzić, al...
  • No weźże mnie na wycieczkę - pomysły na prezent z okazji Dnia Dziecka [aktualizacja 2023]
     Dzień dziecka zbliża się wielkimi krokami. Z tej okazji mam dla Was kilka propozycji, gdzie można by się wybrać ze swoją pociechą, ale nie ...
  • Styczniowe wyprawy
     Z pierwszego miesiąca w roku staram się wycisnąć jak najwięcej pod względem podróżniczym, bo wyczuwam że luty i marzec mogą mnie trochę zaw...

Archive

  • ▼  2026 (3)
    • ▼  mar 2026 (1)
      • Książki w styczniu i lutym
    • ►  lut 2026 (1)
    • ►  sty 2026 (1)
  • ►  2025 (21)
    • ►  gru 2025 (2)
    • ►  lis 2025 (3)
    • ►  paź 2025 (1)
    • ►  wrz 2025 (3)
    • ►  sie 2025 (2)
    • ►  lip 2025 (1)
    • ►  cze 2025 (2)
    • ►  maj 2025 (1)
    • ►  kwi 2025 (1)
    • ►  mar 2025 (2)
    • ►  lut 2025 (1)
    • ►  sty 2025 (2)
  • ►  2024 (25)
    • ►  gru 2024 (2)
    • ►  lis 2024 (2)
    • ►  paź 2024 (2)
    • ►  wrz 2024 (3)
    • ►  sie 2024 (2)
    • ►  lip 2024 (3)
    • ►  cze 2024 (1)
    • ►  maj 2024 (1)
    • ►  mar 2024 (3)
    • ►  lut 2024 (3)
    • ►  sty 2024 (3)
  • ►  2023 (37)
    • ►  gru 2023 (3)
    • ►  lis 2023 (2)
    • ►  paź 2023 (2)
    • ►  wrz 2023 (2)
    • ►  sie 2023 (3)
    • ►  lip 2023 (4)
    • ►  cze 2023 (3)
    • ►  maj 2023 (4)
    • ►  kwi 2023 (3)
    • ►  mar 2023 (4)
    • ►  lut 2023 (3)
    • ►  sty 2023 (4)
  • ►  2022 (33)
    • ►  gru 2022 (2)
    • ►  lis 2022 (3)
    • ►  paź 2022 (3)
    • ►  wrz 2022 (4)
    • ►  sie 2022 (3)
    • ►  lip 2022 (3)
    • ►  cze 2022 (2)
    • ►  maj 2022 (3)
    • ►  kwi 2022 (2)
    • ►  mar 2022 (3)
    • ►  lut 2022 (2)
    • ►  sty 2022 (3)
  • ►  2021 (39)
    • ►  gru 2021 (4)
    • ►  lis 2021 (3)
    • ►  paź 2021 (2)
    • ►  wrz 2021 (4)
    • ►  sie 2021 (2)
    • ►  lip 2021 (3)
    • ►  cze 2021 (3)
    • ►  maj 2021 (4)
    • ►  kwi 2021 (4)
    • ►  mar 2021 (3)
    • ►  lut 2021 (4)
    • ►  sty 2021 (3)
  • ►  2020 (5)
    • ►  gru 2020 (5)

Szukaj na tym blogu

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Ⓒ 2018 Podróże z książką. Design created with by: Brand & Blogger. All rights reserved.